It's hidden in the scars .

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Do godziny siedemnastej trwały próby które były bardzo męczące. Musieliśmy ustalić wszystkie stroje, rekwizyty i bla bla bla. Ta Sarah jest jakaś chora. Ta jej cała sztuka jest jakaś chora. Ale ja niestety nic nie mam do gadania więc się nie odzywam. Po skończonych próbach na sali gimnastycznej wróciliśmy do piętnastki po swoje rzeczy. Kiedy wszyscy wyszli już z sali i zostałam sama z Zaynem podszedł do nas Greg.
-Wiesz Zayn, sory, że tak wyszło. Wiesz z tym całym przedstawieniem, że gracie z Sarah główne role. Tak na serio nie uważam, że ona jest do tego idealna i się nadaje. Po prostu postawiła taki warunek, że ona ma być główną dziewczyną, a ty chłopakiem.
-Spoko stary. Będzie ok.
-Ty chyba nie znasz Sarah. - Wtrąciłam się.
-Oj dajcie spokój. Ona nie może być taka zła. - Mówił chyba sam nie wierząc w swoje słowa. - No może nie jest za bardzo w moim typie. Ale przecież nie będę się tej sztuce z nią całował czy coś. - W tym momencie Greg spojrzał na niego z poker fejsem. A ja wybuchłam głośnym śmiechem.
-Ty tak na serio ? - Zaniemówił biedaczek Zayn.
-Przeczytaj lepiej scenariusz. - Greg poklepał go po ramieniu i odszedł.
-Będziecie ładną parą. Życzę wam szczęścia. - Również poklepałam go po ramieniu, złapałam swoją torbę i wyszłam z sali zostawiając zszokowanego Zayna.
-Niall idziesz do domu ? - Krzyknęłam gdy na korytarzu zobaczyłam blondyna gadającego z grupką ludzi.
-Idę. Obiad nie może mnie ominąć. - Wyszliśmy wspólnie ze szkoły i skierowaliśmy się do mojego domu. Po drodze zrobiliśmy małe zakupy aby ugotować jakiś obiad bo na moich rodziców nie ma co liczyć. Niall oczywiście nakupował cały koszyk słodyczy i tak obładowani siatami wróciliśmy do domu. Na obiad, a raczej obiado-kolację przyrządziliśmy wielkiego kurczaka w ziołach. W czasie spożywania naszego posiłku w domu zjawili się moi rodzice i siostra. Oczywiście po naszym kurczaku zostały już same kości więc się z nimi nie podzieliliśmy. A to smutne.
-A ja mam nową grę. Ubieranie księżniczek. Niall pograsz ze mną ? Ale od razu mówię, że ja zajmuję roszpunkę. - Zapytała Hannah wbiegając do pokoju z jakimś pudełkiem.
-Nie pogra. - Odpowiedziałam za niego.
-Ty cicho. Nie ciebie pytałam. Niall ?
-Nie dzięki. - Odpowiedział, a Hannie wyrazie zrzędła mina.
-Dobra odpowiedź, bracie. - Przybiłam z nim piątkę. Dobrze, że w tym się dogadujemy. On też nie lubi Hannah.
-Niall pogra ze mną na xboxie. Co nie ? - Poszliśmy do salonu. Rodzice na szczęście nie zajmowali telewizora więc spokojnie mogliśmy pograć. Wybraliśmy oczywiście gry na ruch. Tym razem taniec. Tak się dobrze bawiliśmy, że zeszło nam do 3:00 w nocy. Ja tam tak rano nie muszę wstawać, ale Niall ma na 7:50.

Jest piątek. Chłopaki wyjeżdżają już za 11 dni. Właśnie trwa próba na to durne przedstawienie które wystawiamy już w czwartek. Ta cała sztuka trwa ponad dwie i pół godziny. To jest jakaś masakra. Na przerwach Harry cały czas mnie dręczy i nazywa swoją żoną, Niall z Louisem cały czas się wydurniają i przez to próby nam się przedłużają, a Sarah za bardzo się wczuwa w swoją rolę. Ogólnie mówiąc, nie jest za fajnie.

-Jezu nareszcie koniec. Idziemy na koktajle ? - Zapytał z nadzieją w głosie Niall kiedy całą paczką , czyli ja, on, Liam, Zayn, Louis, Harrry, Faya, Olivia i Elena wyszliśmy z budynku szkoły.
-Nie. Jest za zimno na koktajle. - Stwierdziłam.
-Gorąca czekolada ? - Zapytała Olivia.
-To już lepsza propozycja. - Uśmiechnęłam się i ruszyliśmy do kawiarni gdzie zamówiliśmy po kubku gorącej czekolady z pianką.
-Siadamy czy idziemy ?
-Siadamy. - Odpowiedziała większość i tak też zrobiliśmy, a że nie było na tyle miejsc, żeby nas pomieścić ja musiałam dzielić miejsce z Zaynem, a Olivia z Niallem.
-Nie wygodnie mi. Spadam. - Powiedziałam, bo rzeczywiście siedziałam na tym krześle jednym półdupkiem. Zayn zastanawiał się, że myśli co tu zrobić.
-Wstań na chwilkę. - Rozkazał. Spojrzałam na niego dziwnie, ale wykonałam jego polecenie. On wygodniej rozsiadł się na krześle. - No i teraz siadaj. - Poklepał swoje kolana. Usiadłam. Nie miałam innego wyboru. Jakoś nie uśmiechało mi się stać nad tym stołem. Niall z Olivią pochwalili pomysł Zayna i zrobili tak samo. W kawiarni spędziliśmy czas do 21:00. Bardzo fajnie nam się gadało. Cały czas się z czegoś śmialiśmy. A raczej z kogoś. Naill cały czas miał jakieś odpały i to on był duszą towarzystwa. Na kolanach Zayna siedziało min się bardzo wygodnie, a do tego dzięki temu, że byłam tak blisko niego mogłam poczuć jego piękny zapach, którym delektowałam się cały czas.

Szliśmy wszyscy razem wracając z kawiarni. Chodź niebo było już ciemne światła uliczne i inne neony rozświetlały nam drogę, a ludzi na ulicach nie brakowało. Tak naprawdę dopiero teraz miasto budzi się do życia.
-A czego ty nie nosisz czapki ? Chcesz mieć powtórkę z tamtej choroby ? - Zwrócił mi uwagę Zayn. No tak. Pamiętam mój wybryk na balkonie. W sumie to nadal mam trochę kataru po tamtym.
-Przepraszam tato.
-Jestem twoim synem.
-A no racja. Synu.
-Zakładaj. - Zdjął z głowy swoją śmieszną czapkę i naciągnął mi ją na głowę.
-Ej ! To matka troszczy się o syna.
-Nie wcielajmy w życie tej chorej sztuki Sarah.
-Dobry pomysł. - Pochwaliłam go, a on posłał mi tak piękny uśmiech, że nie potrafię go opisać.
-Dobra dauny ! Ja idę w tamtą stronę. - Powiedział Zayn na skrzyżowaniu dwóch ulic. Przytulił mnie tak mocno, że aż poczułam jego przyśpieszony bicia serca. Następnie pożegnał się ze wszystkimi poszedł w swoją stronę. Na następnym skrzyżowaniu rozstali się z nami Lou, Liam i Elena. Harry i Faya mieli domy po drodze, a Olivia trochę dalej od naszego dlatego kazałam Niallowi ją odprowadzić, żeby jej się nic nie stało, a ja poszłam do domu spać. W sumie mam nadzieję że Niallowi też nic się nie stanie bo to takie niemrawe to nie wiadomo czy sobie poradzi. No, ale jestem zbyt zmęczona, żeby to sprawdzać. Zasnęłam bardzo szybko.

-Halo ? - Powiedziałam do telefonu przecierając zaspane oczy. Jakiś bezczel mnie obudził. Po drugiej stronie usłyszałam czyjś głos śpiewający 'Last Christmas'. Uśmiechnęłam się lekko rozpoznając ten głos choć byłam trochę wkurzona, że mnie obudzono.
-Święta to jeszcze trochę. - Stwierdziłam. - A tak wgl to obudziłeś mnie. Mam nadzieję, że masz jakiś ważny powód.
-Oczywiście, że ważny. - Zaśmiał się Zayn i zapadła cisza.
-No to ?
-Co ?
-Co chcesz ?
-A tak sobie dzwonie. A co nie mogę ? - Mówił, a język mu się plątał.
-W takim razie nie żyjesz. Dobranoc. - Rozłączyłam się i odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i poszłam spać dalej. Długo sobie nie pospałam bo jakieś 10 minut ponieważ mój telefon znowu zaczął dzwonić. To znowu on.
-Halo ?
-Halo ?
-Słucham.
-Słucham.
-Kurwa czego chcesz ?
-Kurwa czego chcesz ? - Papugował mnie. Debil jeden.
-Zayn. - Syknęłam do telefonu.
-O hej, co tam słychać ? - Zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Cudownie. - Odpowiedziałam z sarkazmem. - A u ciebie ?
-Po staremu.
-To fajnie. - Odpowiedziałam i czekałam na dalszą jego wypowiedź jednak ona nie nastąpiła. - Coś jeszcze ?
-A no chyba w sumie to yyy raczej myślę, że nie.
-To dobranoc. - Ponownie się rozłączyłam. Nie wiem dlaczego ale byłam dziś bardzo zmęczona, a skoro jest sobota to mam prawo się wyspać. Tym razem moją drzemkę przerwał telefon już po pięciu minutach. Wkurwiona wiedząc, że to ten dureń wzięłam telefon do ucha i już miałam na niego nawrzeszczeć kiedy usłyszałam po drugiej stronie słuchawki głośne 'Umówisz się ze mną ?'. Zaskoczyło mnie to pytanie, ale jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i nie mogłam wykrztusić słowa. Siedziałam tak na łóżku z bananem na twarzy i słuchawką przy uchu i wpatrywałam się tępo w jeden punkt głupio się uśmiechając.
-Silver ? - Otrząsnęłam się gdy usłyszałam nieśmiałe cicho wypowiedziane moje imię. - Jeśli nie chcesz to powiedz przecież nic się nie stanie. Tyko nie milcz.
-Oczywiście, że się z tobą umówię wariacie. Trzeba było pd razu walić, a nie dzwonić trzy razy.
-Ale supcio ! - Krzyknął do słuchawki jak jakaś mała uradowana dziewczynka. - Yyyy...To znaczy spoko. Fajnie. Wpandę po ciebie o 18:00. - Powiedział opanowanym spokojnym, niby obojętnym głosem.
-Okej. Papa. - Zaśmiałam się i rozłączyłam. Westchnęłam głęboko i opadłam głową wśród poduszek. Spojrzałam jeszcze na wyświetlacz komórki w celu sprawdzenia godziny. Okazało się że jest dopiero 7:00 rano. Jezu, co on spać nie mógł ? Stwierdziłam, że jest za wcześnie, żeby wstać więc poszłam jeszcze spać.

Ponownie obudziłam się o 10:00 wypoczęta wstałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. Ubrana stwierdziłam, że jestem bardzo głodna więc postanowiłam pójść do kuchni i zjeść jakieś śniadanie. Po drodze zajrzałam do pokoju Nialla, ale ten jeszcze sobie spał. Zajrzałam do lodówki i wyjęłam z niej parówki, które sobie podgrzałam, a następnie zjadłam z keczupem. Siedząc tak i jedząc śniadanie stwierdziłam, że przecież nie mam się w co ubrać na tą całą randkę z Zaynem. Czy mogę to nazwać randką ? Nie wiem. Powiedzmy, że to randka. Szczerze mam nadzieję, że to randka, ale ciiii. Zaczęłam zastanawiać się co tu wymyślić. Do kuchni wszedł zaspany Niall na którego nawet nie zwróciłam uwagi bo dalej siedziałam mróżąc oczy i rozglądając się po suficie mając nadzieję, że tam znajdę odpowiedź. W sumie to ja jeszcze nigdy nie byłam na randce. Nie wiem jak się zachować. O czym mówić, ale i tak to co na siebie włożyć wciąż było moim największym problemem. Nagle gwałtownie podniosłam się z krzesła i nie patrząc pod nogi pobiegłam do swojego pokoju. Niall pewnie ma mnie za waiatkę, ale to nie nowość. Złapałam w pośpiechu swój telefon i wybrałam numer Fay'i.
-Halo ? - Usłyszałam jej głos w telefonie.
-Faya, musisz mi pomóc. - Powiedziałam śmierlelnie powaznie.
-Co się stało ? - Zapytała przestraszona.
-No bo ja ... Ja...
-Silver gadaj co sie stało !
-No bo ja ... Ja umówiłam się na randkę. - Powiedziałam w końcu.
-Co ? O matko myslałam, że coś się stało. - Powiedziała z ulgą w głosie.
-No bo stało się przecież.
-No tak. To jak mam ci pomóć ?
-No nie wiem...
-Czekaj ! Umówiłaś się na randkę ?! Z kim ?! aaaa - Chyba dopiero uświadomiła sobie co do niej powiedziałam.
-Z Zaynem. - Powiedziałam nieśmiało i bardzo cicho.
-Z kim ?
-Z Zaynem. - Przyznam, że trochę wstydziłam się powiedzieć jej. To w końcu jej brat.
-Możesz trochę głośniej ?
-Z Zaynem. - Powiedziałam odrobinę głośniej.
-Co ? Z kim ?
-Z ZAYNEM !!! - Wydarłam się na całe gardło.
-Ała ! Debilko ! Chciesz żebym ogłuchła ?
-No chciałaś głośniej. - Powiedziałam niewinnie.
-Ok. - Zaśmiała się. - Co ?! Jak to z Zaynem ?! - Znowu ta wiadomość doszła do niej z opóźnieniem.
-No normalnie. Zaprosił mnie.
-O matko ! Aaaaa ! Ale się cieszę. A wiedziałam, że mu się podobasz. Ha !
-Nie ważne. To pomożesz mi ?
-Jaaaane ! Ale w jaki sposób.
-No po pierwsze to ja nigdy nie byłam na randce i może mogłabyś mi doradzić jak się mam zachowywać i wgl. A tak wgl to nie mam się w co ubrać. - Powiedziam.
-Aaaa Ja już wiem co założysz !
-Teraz to ty mogłabyś się tak nie drzeć ?
-Ok, przepraszam, ale tak strasznie się cieszę ! - Pisnęła. - Przepraszam to był oststni raz.
-Ok, to może mogłabyś do mnie wpaść ?
-Jasne. Będę za jakąś godzinę.
-Ok, dzięki. Wiesz jak trafić ?
-Wiem.
-Do zobaczenia. - Powiedziałam i rozłączyłam się. Odłożyłam telefon na półeczkę i żuciłam się na łóżko. Zaczełam po nim skakać i cieszyć się jak głupia. Nie wiem dlaczego, ale jakoś byłam bardzo podekscytowana moją pierwszą randką.
-Y a tobie co ? - Usłyszałam głos mojej siostry. Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam ją patrzącą na mnie dziwnie.
-A nic. Wypad stąd. - Rzuciłam w nią poduszką dzięki czemu poszła sobie. Godzinę później tak jak ustalałyśmy zjawiła się u mnie Faya. Zamknęłąyśmy się w moim pokoju i dziewczyna zaczęła wygłaszać mi wykład na temat randkowania. Zapowiada się ciekawe popołudnie.



♥♥♥


Hej Ho ! Przedstawiam wam rozdział numer 14 ! Mam nadzieję że wma się podoba. Przepraszam za błędy. Wiem, że jest ich sporo, ale nie mam już siły ich poprawiać. Przepraszam też za długą nieobecność no i tak. :) ENJOY xx
13.01.2013 o godz. 22:11
Pytania od czekam-1D
1. Ile jesteś Directioner ?
2. Największe marzenie ?
3. Kto jest Twoim idolem ?
4. Co uważasz o swoim blogu ?
5. Co uważasz o związkach chłopców z 1D ?
6. Imię, które chciałabyś mieć ?
7. Ile masz lat ?
8. Co dla Ciebie znaczy pisany przez Ciebie blog ?
9. Gdzie mieszkasz( miejscowość )?
10. Co osiągnęłaś dzięki 1D ?
11. Ulubiony kolor ?

1.Nie jestem Directioner. Można powiedzieć, że błam ale nie pamiętam ile.
2.Spotkać moich idoli i mieszkać kiedyś w LA.
3.Justin Bieber i Janoskians.
4.Podoba mi się wystrój, a treść tak sobie.
5.Wszyscy razem są słodcy. Kiedyś byłam przeciwna niektórym, ale teraz uważam, że nie bd się wtrącać niech sb będą z kim chcą.
6.Jakieś amerykańskie. Ale jest za dużo ładnych żeby wybrać jedno. Podoba mi się np Savannah.
7.16 w marcu 17.
9.Piszę bo jestem noł lajfem i lubię się wcielać w rolę bohaterki którą spotykają wydarzenia które ja bym chciała przeżyć.
9.Lublin.
10.Nic chyba nie osiągnęłam. Parę cudownych chwil jarania się nimi z przyjaciółką i łzy szczęścia gdzy powiedzieli coś o Polsce.
11.Nie wiem, niebieski ?
07.01.2013 o godz. 00:16
Kiedy przestało padać chłopaki sobie poszli. Ja tak samo zamierzałam pójść sobie spać. Zaspana ziewnęłam kierując się po schodach do sypialni.
-A ty gdzie ? Kolacje trzeba mi zrobić. - Zaczął gadać coś do mnie Niall stojąc u dołu schodów.
-Ta. - Machnęłam na niego ręką ignorując go. - Dobranoc. - Powiedziałam po czym kichnęłam. Chyba na serio się przeziębiłam. Idąc do pokoju zahaczyłam jeszcze o łazienkę gdzie umyłam zęby po czym Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko przykrywając cieplutką kołdrą, zasnęłam.

Obudziły mnie jakieś szmery w moim pokoju. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam moją durną siostrę stojącą przed lustrem, robiącą jakieś dziwne pozy i malującą się błyszczykiem.
-Co do cholery ? - Zapytałam przeciągając się. - Co ty tu robisz ?
-Szykuję się do przedszkola.
-Dlaczego w moim pokoju ?
-Bo masz fajne lustro.
-Dobra wyjdź stąd i daj mi spać. Idź do swojego pokoju.
-Rodzice kupili mi wczoraj takie super ubranka. Patrz. - Wskazała na ciuchy w które była ubrana zupełnie ignorując moje słowa.
-Powiedziałam coś. Czy mam cię sama stąd wynieść. Daj mi się wyspać.
-Mama powiedziała, że masz już wstawać. Kazała mi cię obudzić.
-Co ? Która godzina ? - Spojrzałam na zegarek. Godzina 10:26. Fuck mam na 11:00. - Czego mnie nie budzisz debilko ?! Niall już poszedł ?
-Tak, poszedł rano. - Odpowiedziała nie patrząc na mnie nawet. Wyskoczyłam jak najszybciej z łóżka. Z szafy wyciągnęłam legginsy, czarną koszulkę i jeansową koszulę. Zabrałam to wszystko do łazienki gdzie szybko umyłam się, umalowałam i ubrałam. Zajęło mi to jakieś 15 minut. Wróciłam do pokoju uczesałam włosy i założyłam na głowę czerwoną czapkę, a na stopy trampki. Złapałam w biegu torbę i zbiegłam na dół gdzie zastałam moich rodziców. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie w kuchni który wskazywał 10:47. Szybko złapałam kanapkę zrobioną przez moją mamę, zarzuciłam na siebie kurtkę i wybiegłam z domu. Pobiegłam na przystanek autobusowy i wsiadłam w autobus który zawiózł mnie pod szkołę. Na szczęście zdążyłam chociaż w sumie nic by się nie stało gdybym się spóźniła. Zostawiłam kurtkę w szatni i pobiegłam do sali w której miały się odbyć zajęcia. Weszłam do środka, przywitałam się i usiadłam w jednej z ławek. Nie było jeszcze wszystkich ponieważ Anglicy mieli jeszcze lekcje, ale gdy zadzwonił dzwonek powoli zaczęli się schodzić. Nagle do sali wpadła moja ulubiona piątka chłopaków, a za nimi Faya z dziewczynami. Kolega Zayn już chciał się do mnie dosiąść, alem jego siostra go wyprzedziła i z uśmiechem na twarzy zajęła miejsce obok.
-Zapłacisz mi za to. - Powiedział Zayn do Fayi i zajął miejsce w ławce za nami.
-Dawno cię nie widziałam. - Stwierdziłam patrząc na dziewczynę.
-Ja ciebie też. Jak tam weekend ? - Zapytała.
-Całkiem spoko. Miałam najście tej piątki za nami cały czas. - Powiedziałam i wskazałam ręką na tył. - A tak poza tym to Godzilla u mnie mieszka.
-Co ?
-No Godzilla. Nie podobało mu się w tamtej rodzinie i go do mojego domu przenieśli.
-Jaka Godzilla ?
-No Niall.
-Aaaaa, czego ja od razu nie zaczaiłam. Przecież to oczywiste. Serio mieszka u ciebie ? I jak jest ?
-Całkiem spoko. Zawartość naszej lodówka cały czas maleje. I przyzwyczaiłam się już do codziennych zakupów.
-Niall taki jest. Jego nie zmienisz.
-Zauważyłam. A co u ciebie ? Jak tam Zack ?
-Jejkuu Zack, on jest ekstra ! Spotkałam się z nim w sobotę.
-O matko! Serio ? Opowiadaj !
-No po tym meczu oprowadził mnie po szkole i zaprosił na spacer w sobotę. Chciał mi pokazać miasto. No i spotkaliśmy się. Spędziliśmy cały dzień razem. On jest po prostu wspaniały. Wiesz jak cudownie się przy nim czułam !
-O jej jak słodko. Ja znam trochę Zacka i mogę cię zapewnić, że to jest naprawdę w porządku koleś. - Uśmiechnęłam się i ją przytuliłam.
-Cześć wszystkim ! Pamiętacie o tym przedstawieniu ? - Usłyszałam nagle głos Grega który stał na środku sali. - No więc Sarah wydrukowała nam scenariusze i zaraz podzielimy was na role. W sztuce występuje wiele osób drugo i trzecio planowych. Potrzebne do tego będzie jakieś 14 osób. Od razu niech się zgłoszą osoby które wolałyby raczej nie główne role. Oczywiście podniosłam rękę od razu. Nie chciałam grać w tym przedstawieniu, ale jak mus to mus. Jak już mam grać to jakaś krótka rólka. O mogę zagrać drzewo. Albo kamień. Do tego się nadaję. Wraz ze mną rękę podniosło paru chłopaków i dziewczyn.
-Nie ma opcji ! - Krzyknęłam Faya i mocno szarpnęła moją ręką w dół.
-Co chcesz ?
-No weź zgłoś się do jakiejś większej roli.
-Nie nie chcę.
-Okej no to te osoby niech podejdą tu i wpiszemy was na listę i przydzielimy role. - Powiedział Greg.
-No to ja idę. - Już chciałam wstawać ,ale drogę zatarasowali mi chłopcy, a Faya przyciągnęła mocno nie pozwalając mi się ruszyć. - Ej no weźcie. - Próbowałam się wydostać. - Faya, proszę. - Spojrzałam na nią błagalnie.
-Dobra, mamy role poboczne to teraz główne. Potrzeba nam też z 15 osób. Pozostali zaraz dostaną role. - Powiedział Greg i zaczął uzgadniać z Sarah role.
-Nienawidzę was. - Strzeliłam focha i usiadłam z założonymi rękami wygodnie na krześle. Oni nic sobie nie robiąc z mojej sytuacji przybili wszyscy high five i wrócili na swoje miejsca.
-No to mamy tak. - Zabrał głos Greg. - Chorego chłopaka zagra Zayn. - Powiedział a Zayn dumnie się uśmiechnął. Główną dziewczynę zagra Sarah. - W tym momencie Zayn prawie spadł z krzesła, a ja zaczęłam się śmiać jak głupia dławiąc się śmiechem. - Sarah jako, że napisała tą sztukę i zgłosiła się do głównej roli jest dobrą kandydatką. - Wyjaśnił widząc naszą reakcję, a Sarah stojąc obok niego uśmiechała się dumnie. Dalej Faya i Olivia zagrają przyjaciółki Sarah, a kolegów Zayna zagrają Liam i Louis. - Chłopaki przybili piątki z zadowolenia, a ja siedziałam i czekałam, aż powie kogo ja zagram. Chociaż w głębi serca liczyłam, że mnie ominie. - Elena zagra pielęgniarkę, z którą Zayn bardzo się zaprzyjaźni. Liam zagra lekarza, a Niall chorego kolegę Zayna ze szpitala. Silver i Harry zagrają rodziców Zayna. - Zakończył czytać listę, a w sali zrobił się straszny chaos. Wszyscy zaczęli rozmawiać o przedstawieniu i swojej roli. Odwróciłam się w stronę chłopaków i gdy tylko napotkałam minę Zayna zaczęłam się śmiać aż zaczęłam się krztusić. Jako, że Sarah urodą nie grzeszy, a z jej charakterem czasem ciężko wytrzymać miałam trochę ubaw z Zayna no, ale cóż ja na to poradzę on widocznie wpadł jej w oko co ja się będę wtrącać. Może wielka miłość z tego wyniknie.
-No jak tam małżonko ? - Usłyszałam głos obok siebie i poczułam jak ktoś obejmuje mnie ramieniem. To był Harry. Siedział na miejscu gdzie jeszcze przed chwilą znajdowała się Faya, ale oczywiście poleciała gadać z innymi.
-O matko. Zaczyna się. Mogłam się spodziewać, że tak będzie. - Stwierdziłam zwalając jego rękę z mojego ramienia.
-Kochanie, nie bądź taka. - Powiedział, a reszta tylko siedziała i się z nas śmiała.
-Boże. Wystawmy to przedstawienie i niech ten koszmar się już skończy. - Powiedziałam cicho pod nosem i westchnęłam.



♥♥♥


Hej wszystkim ! Przepraszam, że dawno nie było rozdziału. Postaram się poprawić i częściej dodawać. Mam nadzieję, że jest ok :)
15.12.2012 o godz. 22:50
Wzięłam do ręki pilota i przełączyłam na jakiś kanał muzyczny i pogłośniłam bardziej. Wstałam i zaczęłam tańczyć.
-A co ty imprezę urządzasz ? - Zapytał blondyn.
-No. Jednoosobową.
-To my się dołączamy i będzie sześcioosobowa. - Chłopaki również wstali i zaczęli tańczyć ze mną. Kręciłam się wokół własnej osi, a chłopaki wykonywali jakieś dzikie tańce. Świetnie się bawiliśmy. Przetańczyliśmy tak trzy piosenki po czym padliśmy na podłogę brechtając się.
-Robimy sobie zdjęcia ? - Zapytałam i gdy usłyszałam zgodę wstałam i pobiegłam do pokoju po aparat. - Chodźcie ! - Wszyscy ścisnęliśmy się razem żeby zmieścić się na jednym zdjęciu. Cyknęłam fotę z ręki. Kuźwa obcięłam połowę siebie. Zrobiłam jeszcze jedno i wyszło dobrze. Potem zaczęłam się bawić w fotografa i robiłam zdjęcia każdemu. Kiedy to zajęcie mi się znudziło wpadłam na pewien pomysł. Otworzyłam drzwi balkonowe i wyszłam na zewnątrz. Od razu poczułam na sobie zimne krople deszczu. Po kilku sekundach byłam cała mokra. Muzyka w salonie wciąż grała, a ja zaczęłam latać po całym balkonie tańcząc i śpiewając. Chłopaki zaczęli wrzeszczeć żebym wracała do środka, ale ja nie chciałam. Było tak fajnie. Czułam się taka szczęśliwa. Jak mała dziewczynka. Nagle poczułam jak czyjeś, ciepłe, silne ręce oplatają mnie w pasie po czym poczułam, że unoszę się w powietrzu, a już po chwili byłam z powrotem w ciepłym, suchym domu na ziemi.
-Zwariowałaś ? Będziesz chora ! - Krzyknął Zayn który tak jak ja był cały mokry co wskazywało na to, że to on mnie wniósł.
-Nie będę. - Zaśmiałam się i kichnęłam.
-O proszę. - Powiedział Liam.
-Oj wy nie rozumiecie. Ja uwielbiam deszcz.
-Ale to nie znaczy, że masz wychodzić nie ubrana i bez butów.
-To to właśnie znaczy. - Stwierdziłam.
-Dobra weźcie, niech ona idzie do łóżka. Niall zrobi ciepłą herbatę. - Powiedział Liam.
-Wole kakao. - Stwierdziłam. Chłopaki zaciągnęli mnie do mojego pokoju i kazali się przebrać w suche ciuchy. Wyprosiłam ich na korytarz i szybko przebrałam się w szare dresy i za dużą niebieską bluzę, a na stopy założyłam grube skarpety. Przydałoby się dać coś suchego Zaynowi. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej dużą, męską koszulkę. No co , lubię męskie ciuchy. Wyszłam z pokoju, a przy drzwiach stali wszyscy oprócz Nialla. - Zayn ty też się musisz przebrać bo będziesz chory. - Dałam mu do rąk koszulkę. Ten jakby nigdy nic tak jak stał na środku korytarza ściągną swoją mokrą bluzkę i założył moją. Gdy był już ubrany obserwował moją reakcję. Nie skomentowałam tego. - To chodźcie na to kakałko bo nas Niall woła. - Powiedziałam i ruszyłam po schodach do kuchni gdzie pięknie pachniało słodkim kakaem. - Wow, Niall nie spodziewałam się po tobie tego, że potrafisz zrobić kakao. Jestem pod wrażeniem.
-Wątpiłaś we mnie ?
-A gdzieżby.
-Dobra nie ważne. Dawaj to picie. - Domagał się Harry.
-Dla ciebie nie ma. - Powiedziałam, a ten strzelił focha. Niall nalał każdemu kubek kakaa, nawet Harremu. Usiedliśmy wszyscy razem przy stole i pijąc ciepły napój.
-Patrzcie jak się rozpadało. Nie wygląda jakby miało przestać. - Stwierdził Liam wyglądając przez okno.
-Deszcz jest fajny. - Stwierdziłam.
-Nie, bo jest mokry. - Powiedział Naill.
-No a jaki ma być ?
-Suchy.
-Aha.
-Za ile wracacie do Anglii ? - Zapytałam.
-Za trochę ponad dwa tygodnie.
-A wy kiedy do nas przyjeżdżacie ?
-Jakoś na wiosnę. Chyba w marcu.
-No to zobaczymy się dopiero za... - Zaczął liczyć przerażony Zayn. - ... pół roku. - Stwierdził kiedy w końcu obliczył.
-Brawo geniuszu. - Zaśmiałam się. - No ja nie wiem czy do was przyjadę.
-Jak to nie ? - Zrobili przestraszone miny.
-Żartuję. - Ja jadę na pewno i nie ma innej opcji.
-Silver przyjeżdża do mojego domu. - Powiedział dumnie Zayn.
-Nie do ciebie tylko do twojej siostry. - Poprawiłam go. - Zresztą jeszcze się zastanowię.
-Ej nie no masz do mnie przyjechać i koniec. - Oburzył się.
-Dobra, dobra. - Nagle zapadła cisza i wszyscy popijali kakao.
-Zjadłbym coś. - Wypalił nagle Niall. - Silver, masz jakiś obiad ?
-Boże. - Wszyscy zrobili faceplamy.
-No w sumie masz rację Niall. Czas zrobić obiad. - Przyznałam mu rację. - Kto umie gotować ? - Rozejrzałam się. Wszyscy wskazali Harrego.
-No co ? Czy tylko ja chodziłem na kurs kucharski ?
-Tylko ty. - Stwierdziłam. - To co nam ugotujesz, szefie ? - Zapytałam ciekawa.
-Niech no się zastanowię. - Udał, że myśli. Zaczął chodzić po całej kuchni przy okazji zaglądając do wszystkich szafek i lodówki. - Macie do wyboru moją specjalność czyli kurczaka w panierce lub spaghetti. - Powiedział. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać co wolą. Ja osobiście byłam za kurczakiem.
-Zrobimy głosowanie. - Powiedział mądrze Louis.
-Ok.
-Kto jest za kurczakiem ? - Zapytał, a ręce podniosłam ja, Zayn i Harry.
-Kto woli spaghetti ? - Zapytał Lou ponownie i sam podniósł rękę wraz z Liamem.
-Niall czemu nie głosowałeś ?
-Bo nie było opcji za którą byłem.
-A za czym byłeś.
-Za obiema.
-Jezu, mogłam się domyśleć. - Strzeliłam się w głowę. - Dobra to robimy kurczaka. - Podjęłam decyzję. - Znaczy ty robisz. - Poklepałam Harrego po ramieniu.
-Ok, no to do roboty. - Potarł ręce. - Kto chce być moim pomocnikiem ?
-Ja ci pomogę. - Zgłosiłam się. Wyjęłam z lodówki wielkiego kurczaka, którego kupili moi rodzice. Położyłam na blacie i przekazałam Harremu. Chłopak zabrał się do roboty. Przyglądałam się jego czynom z taką ciekawością. Jakoś nigdy wcześniej nie interesowało mnie jak przyrządzić kurczaka. Co chwila prosił mnie o podanie jakichś ziół. Po chwili szczerze mówiąc znudziło mi się to zajęcie i nic nie mówiąc poszłam do salonu rozsiadając się na kanapie zaczęłam oglądać telewizję. Po chwili dołączyli do mnie chłopcy. Bez kucharza oczywiście.
-Gdzie jest mój pomocnik ? - Usłyszałam nagle głośny krzyk z kuchni.
-Ups. - Wstałam szybko z kanapy i pobiegłam do kuchni. Stanęłam na baczność obok chłopaka.
-Gdzieś ty była ? Miałaś mi pomagać.
-Przecież cały czas tu siedziałam.
-Nie prawda.
-Prawda.
-Nie wydaje mi się. Bo jak cię wołałem to nie reagowałaś.
-Nie prawda.
-Prawda.
-Nie prawda. - W tym momencie przerwało nam głośne piknięcie piekarnika oznaczające gotowość posiłku.
-Dzieeeeci ! Obiad gotowy ! - Krzyknął Harry, a już po chwili w kuchni zjawiło się stado głodnych zwierząt. Usiedli grzecznie przy stole wyczekując jedzenia. Przy mojej pomocy Harry pokroił kurczaka i ponakładał porcje na talerze, które ja jako kelnerka poroznosiłam. Już po chwili wszyscy razem zajadaliśmy się pysznym kurczakiem Harrego.
-Mmmm, naprawdę pyszny ci wyszedł. - Stwierdziłam. - Czego jeszcze nauczyli cię na tym kursie ?
-Wielu rzeczy.
-Wiesz co Harry, mianuję cię moim osobistym kucharzem. Od dziś będziesz dla mnie gotował.
-Nie zgadzam się na takie wykorzystywanie .
-A szkoda. - Zrobiłam smutną minkę.
-To ci się nie uda. Nie działa na mnie. - Powiedział Harry.
-Kurde. - Dalej w ciszy zjedliśmy nasz obiad. Po skończonym posiłku chłopcy poszli grać na xboxie, a ja pozmywałam naczynia. Sama się sobie zdziwiłam, ale nie chciałam, żeby pomyśleli sobie, że jestem próżna. Kiedy skończyłam zmywać wytarłam ręce w ścierkę i poszłam do salony gdzie zastałam Liama, Harrego i Louisa rozwalonych na kanapie, a Zayna i Nialla napierdzielających w narty na PlayStation.
-Loser. - Krzyknął Zayn, kiedy wygrał z Niallem wyścig. - Kto gra z mistrzem.
-Ja. - Powiedziałam, a oczy wszystkich zwróciły się w moim kierunku.
-O odważna. - Powiedział Zayn. - Podoba mi się.
-Nie bądź taki pewny siebie. Poczekajcie tylko zrobię klimacik. Poszłam szybko do szafy w przedpokoju i wyciągnęłam z niej moją białą czapkę zimową w różne obrazki śnieżynek, mikołajów i reniferków. Założyłam ją na głowę i wróciłam do salonu. Puściłam z wierzy świąteczną piosenkę i wzięłam do ręki kontroler. - Ja jestem gotowa a ty ?
-Gotowy. - Włączyłam grę na poziom średni i zaczęła się gra. - I tak cię pokonam. - Gra była zacięta. Może dlatego, że oboje bardzo lubimy tego typu sporty.
-Niall debilu ! Przez ciebie przegrałam. - Wydarłam się na blondyna, kiedy ten wpadł na mnie z miską chrupek w ręce, które rozsypały się po całym dywanie, a na ekranie telewizora pokazał się napis 'Game Over'.
-Ja przepraszam, ja nie chciałem. To niechcący. Przez przypadek.
-Debil. - Powiedziałam, zaśmiałam się i go przytuliłam.



♥♥♥


Hej hej hej girls ! Jak wam się podoba rozdział 12 ? Mam nadzieję, że jest ok ? Długo nie dodawałam za co przepraszam. Proszę o opinię.
17.11.2012 o godz. 00:23
Obudziłam się na kanapie w salonie w dziwnej pozycji z jedną ręką na twarzy Nialla, a nogi miałam opuszczone na podłogę. Chłopak również nie leżał w zbyt wygodnej pozie ponieważ leżał z głową na moim ramieniu i nogami założonymi na oparciu kanapy. Wczoraj do późna oglądaliśmy razem telewizję dlatego zasnęliśmy w salonie. Podniosłam się powoli z kanapy zrzucając przy tym głowę blondyna z mojego ramienia, która powoli opadła na kanapę. Rozciągnęłam się leniwie i poczułam ból w szyi i plecach. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie, który wskazywał godzinę 12:38. To sobie trochę pospaliśmy. Poczłapałam do kuchni po drodze ziewając parę razy. Jak się spodziewałam nikogo nie było w domu. Pewnie są w kościele. Pff zawsze jeżdżą razem z Hannah a mnie olewają, ale w sumie co za różnica i tak bym z nimi nie pojechała. Wstawiłam sobie wodę na herbatę i czekając aż się zagotuje przygotowałam sobie śniadanie. Miałam dość ograniczony wybór. Ciekawe przez kogo. Zrobiłam sobie dwie kanapki z szynką i serem po czym zalałam kubek z herbatą. Włączyłam cicho radio, usiadłam grzecznie przy stole i zaczęłam konsumować mój posiłek. Po dosłownie sekundzie do salonu wszedł Niall. Wyglądał jak po całonocnej imprezie. Włosy miał porozrzucane we wszystkie strony, ciuchy pogniecione i dwa wielkie rumieńce na policzkach. Wyglądał nawet słodko. Kurde, to jak ja muszę wyglądać po tej nocy spędzonej na kanapie. Wolę nie patrzeć w lustro.
-Zrobiłaś mi śniadanie ? - Zawołał ucieszony na widok moich kanapek. Oczywiście, pierwsza rzecz o jakiej pomyślał tuż po obudzenie to nic innego tylko jedzenie.
-A może byś się tak przywitał, a nie od razu śniadanie.
-Dzień Dobry Sliver. - Podszedł do mnie i ucałował moje policzki.
-O to było słodkie. - Powiedziałam, a Niall już zajmował miejsce obok mnie. - Nie ma takiej opcji. - Walnęłam go w rękę kiedy blondyn sięgał do mojego talerza po moją kanapkę. Dalej zajęłam się jedzeniem. Ale chłopak nie dawał mi zjeść w spokoju bo cały czas się na mnie gapił, a raczej na to co jem. - Dobra ok. Zrobię ci śniadanie jeśli dasz mi w spokoju dokończyć moje.
-Ok. - Uśmiechnął się i oparł o ścianę. Mogłam w końcu spokojnie zjeść. - Tylko szybko. - usłyszałam.
-Jezuu. - Szybko wepchnęłam końcówkę kanapki do buzi co spowodowało, że wyglądałam jak chomik. Wstałam odniosłam naczynia do zmywarki po czym posłałam chłopakowi karcące spojrzenie. Zajrzałam do lodówki i rozejrzałam się po jej niewielkiej zawartości. - Chcesz kanapki takie jak ja jadłam czy jajecznicę ? - Zapytałam z głową w lodówce.
-A nie można tego i tego. - Gdy to usłyszałam gwałtownie się odwróciłam z miną zabójcy.
-Oczywiście, że można. - Uśmiechnęłam się sztucznie i wyjęłam produkty z lodówki. Podeszłam do kuchenki i postawiłam na niej patelnie gdzie zaczęłam robić jajecznicę. - Pomożesz mi ?
-Oczywiście. W czym ?
-Posmaruj chleb masłem.
-Ok. - Blondyn od razu posłusznie zaczął wykonywać moje polecenie. No co ? Chce jeść to mógłby pomóc. Gdy jajecznica była gotowa nałożyłam ją na talerz i postawiłam na stole.
-Siadaj, jedz. Ja dokończę. - Zabrałam mu nóż i dokończyłam przygotowywanie kanapek dla niego. Gdy były gotowe również postawiłam je przed nim. - Chcesz herbatę czy kawę ? - Zapytałam, a gdy już chciał odpowiedzieć wtrąciłam się. - Po co ja się pytam. Pewnie chcesz oba.
-Nieee. Ja to bym prosił kakałko.
-Okeeej, nie wiem czy jest, ale ok. - Zajrzałam do pułki gdzie zazwyczaj takie rzeczy leżą i na szczęście było. Nigdy nie wiadomo co może zrobić Niall gdy nie dostanie tego co chce. Zrobiłam mu kakao i podałam po czym usiadłam przy stole pogłaśniając radio.
-Co dzisiaj robimy ? - Zapytał po chwili chłopak przeżuwając kawałek kanapki.
-Mi tam się nie chce nic robić. Najchętniej przesiedziałabym całą niedzielę w piżamie przed telewizorem.
-No to tak zrobimy.
-Ok. - Zgodziłam się.
-O nie ! - Krzyknął.
-Co ?
-Nie mamy zapasów na dzisiaj. - Poderwał się z krzesła i ciągnąc mnie za sobą wpadł na korytarz i kazał mi założyć buty. Tak zrobiliśmy i wybraliśmy się do sklepu. Tak jak wstaliśmy tak poszliśmy. Oj tam. W sklepie kupiliśmy całą masę jedzenia. Słodycze, chipsy, picie. Postanowiliśmy sobie zrobić dzisiaj wyżerkę przed telewizorem. Po półgodzinnych zakupach wróciliśmy do domu i powrzucaliśmy wszystko do miseczek po czym postawiliśmy na stoliku w salonie.
-Może zaprosimy chłopaków ? - Zapytał nagle Niall.
-A ty wszędzie musisz ich zapraszać ? Czemu ciągle razem chodzicie ?
-Bo to moi przyjaciele. Kumplujemy się i spędzamy razem czas. Ty nie spędzasz czasu z koleżankami ?
- Zapytał zdziwiony.
-Pff, no co ty. Śmieszny jesteś. Jasne, że spędzam. Całe mnóstwo czasu z całą masą koleżanek. Bo ja mam ich dużo. - Zaczęłam się już plątać w swojej wypowiedzi. Nie spędzam czasu z koleżankami bo ich w sumie nie mam. Koleguję się z paroma dziewczynami z klasy, ale one mają swoje przyjaciółki i to z nimi spędzają czas, a nie ze mną.
-Jaaasne. - Uśmiechnął się dziwnie. - To co dzwonić do nich ?
-Dzwoń. - Westchnęłam i rozłożyłam się wygodnie na kanapie biorąc do rąk miskę chipsów i pilota. Po niecałych 20 minutach do salony wpadło już całe stado które porozmieszczało się po kątach.
-Co oglądamy ? - Zapytał Liam.
-Telewizję. - Odpowiedziałam bezsensownie. Zaczęłam skakać po kanałach bo nic puszczanego mi się nie podobało. Chłopaki darli się na mnie żebym się zdecydowała. W końcu zostawiłam na jakimś disneyowskim filmie. Był to zdecydowanie film dla dziewczyn dlatego chłopcy się oburzyli. Piżama party, malowanie się, ciuchy i problemy z chłopakami to raczej nie ich ulubione typy filmów. No cóż, mają problem bo to mój telewizor.

-Już mi się nie chce oglądać. - Powiedziałam po jakichś 30 minutach oglądania filmu. Nikt nie zareagował na moje słowa więc rozejrzałam się po pokoju. Wszyscy siedzieli na swoich miejscach wpatrzeni w ekran telewizora z bardzo skupionymi minami. Spodobał im się film widzę, ale ja lubię być wredna, może dlatego nie mam koleżanek. Ale skoro taka jestem to im to zepsuję. Wzięłam pilota i tak po prostu wyłączyłam telewizor. Od razu usłyszałam głośne oburzenie, a oczy wszystkich skierowały się na mnie. - Już mi się nie chce oglądać. Nudzi mi się.
-To co robimy ? Idziemy gdzieś ? - Zagadnął Zayn.
-Nie. Jestem nieubrana.
-To pograjmy w coś.
-W kamień, papier, nożyce. - Powiedział Naill, a my wszyscy spojrzeliśmy na niego z pytającymi minami.
-Ignorujmy takie jego teksty. - Powiedział Liam na co mu przytaknęliśmy. - To w co pogramy ?
-W grę. - Znowu dał o sobie znać Niall. Zignorowaliśmy to.
-W pytania. - Powiedział Harry.
-Niee. - Zaprzeczyłam.
-Tak. - Powiedzieli w tym samym momencie chłopcy.
-Przegłosowana. - Zaśmiał się Louis.
-Bardzo śmieszne.
-No to gramy. Zasady są takie. Ten kto jest pytany zadaje kolejne pytanie. Kto chce zacząć ? Kto ma jakieś pytanie ?
-Ja ! - Zgłosił się Niall.
-Do kogo ?
-Do Silver. Czy kupisz mi jutro mega pakę żelek ? Bo widziałem w tym sklepie niedaleko.
-Nie. - Udzieliłam jakże krótkiej, a sensownej odpowiedzi. - Kto następny ?
-Ty !
-A ok. No więc ja mam pytanie do Nialla.
-O. A jakie ? - Zaciekawił się.
-Co ty masz z tym jedzeniem ? Masz jakąś traumę z dzieciństwa ? Nie karmili cię i teraz nadrabiasz ? Czy może masz wszczepiony drugi żołądek ?
-Ja po prostu lubię jeść. - Uśmiechnął się. - To teraz ja pytam ? Ok, więc Silver. Cieszysz się, że u ciebie mieszkam ?
-Nie. - Odpowiedziałam. - Moje kolejne pytanie kieruję do Nialla. - Kiedy się stąd wyniesiesz ? - Tak wiem, że moje pytania i odpowiedzi są bardzo miłe.
-Nigdy. - Padła odpowiedź z jego ust. - Silver. Dlaczego nie cieszysz się, że u ciebie mieszkam ?
-Bo mi wszystko z lodówki zjadasz.
-Ej. Może byście tak nas przygarnęli do zabawy ? - Usłyszałam głos Harrego, a mój wzrok podążył na niego.
-Oczywiście. Więc moje kolejne pytanie nie kieruję do Liama.
-Słucham ?
-Masz dziewczynę ?
-Mam. Moje pytanie jest do Silver. Czemu pytasz ?
-Bo mi wyglądasz na takiego co ma. - Jebnęłam uśmiech. - No to teraz Andy.
-Yyy, ale tu nie ma żadnego Andyego.
-No jak nie ma. Tu siedzi. - Pokazałam puste miejsce między mną a Zaynem. Chłopaki spojrzeli na siebie dziwnie po czym uśmiechnęli się pobłażliwie jakbym była nienormalna.
-W takim razie Andy, posuń się bo ja chcę siedzieć koło Silver. - Powiedział Zayn po czym przysunął się bliżej mnie. Uśmiechnęłam się nieśmiało sama do siebie.
-Andy jednak nie gra. - Powiedziałam. - Nie lubi was. Więc zapytam się Louisa. Wymień jakieś swoje dziwactwa.
-Dziwactwa ? Nie mam żadnych dziwactw. Ja jestem normalnym człowiekiem. Ale nałogowo jem marchewki i je po prostu uwielbiam. Kiedyś chłopaki mówili mi, że to dziwne.
-Lou marchewka ! - Krzyknął Niall i rzucił warzywem w jego stronę. Nie wiem skąd on ją wziął. Nie wnikam.
-Ja mam pytanie do Silver ponieważ o chłopakach wiem już wszystko. - Czy ty Silver masz może chłopaka ? Tak pytam z ciekawości oczywiście, bo ja mam dziewczynę.
-Nie nie mam. O ty też masz dziewczynę ? O jak fajnie. Przyznawać się, który jeszcze ma. - Spojrzałam na nich podejrzliwie. - Nie no ja nie mam. To Zayn ciebie jeszcze o nic nie pytałam.
-I mnie też. - Przypomniał o sobie Harry.
-Oj cicho.
-No więc o co by cię tu zapytać. - Zastanowiłam się chwilę. Nie chciałam pytać go o jakieś byle co chuju muju. Chciałam zadać mu pytanie dzięki któremu czegoś bym się o nim dowiedziała. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu. - Serio podoba ci się moje imię ? - Zapytałam przypominając sobie tą sytuację z początku naszej znajomości.
-Tak. Jest piękne. Bardzo oryginalne i do ciebie pasuje.
-O dzięki. Bo się zarumienię. - Ups za późno. Zrobiło mi się bardzo miło kiedy usłyszałam jego odpowiedź.
-A ja bym chciał zapytać ciebie co sobie pomyślałaś gdy mnie zobaczyłaś pierwszy raz.
-Szczerze ? To się trochę wkurzyłam na ciebie i Nialla, że mi przeszkadzacie w wypowiedzi.
-Przepraszam. - Zrobił minkę słodkiego psiaka.
-Wybaczam. Niall ! - Zawołałam. - Mam pytanie do ciebie.
-No ?
-Co ci wtedy powiedział Zayn na ucho na pierwszych zajęciach ?
-Jezu nie trudno się domyślić. To co potem powiedziałem na głos czyli, że sądzi, że masz śliczne imię.
-A no dobra. - Zaczerwieniłam się trochę.
-Ej, przypominam, że ja tu jestem i nikt jeszcze nie zadał mi żadnego pytania. - Zaczął użalać się Harry.
-Niall, weź go o coś zapytaj. - Powiedziałam.
-Ok. A ty Harry, kupisz mi mega pakę żelek, którą widziałem w tym sklepie niedaleko ? - Zapytał blondyn z nadzieją.
-Yyy no kupię. - Odpowiedział, a na twarzy Nialla pojawił się wielki zaciesz. - Po czym oczywiście je wszystkie zjem.
-Miło. - Stwierdziłam.
-O fuck, ogarnijcie jak leje. - Po pokoju rozległ się krzyk Liama.



♥♥♥


Przepraszam przepraszam że znowu tak późno ! Dziękuję za wszystkie komentarze. Są takie miłe. Kocham was <3
Tagi: Rozdział 11
02.11.2012 o godz. 12:13
-Wy stawiacie ! - Krzyknęłam stojąc z chłopakami w kolejce do kasy.
-Okej. - Powiedział Liam wyjmując portfel i podchodząc do kasy.
-Żartowałam. Zapłacę za siebie.
-Nie no co ty. My stawiamy.
-No właśnie. - Poparli go.
-Nie.
-Tak. - Liam zapłacił za wszystkich i weszliśmy dalej gdzie wypożyczyliśmy rolki. Usiadłam na jednaj z ławeczek i założyłam je na nogi.
-Idziemy ciamajdy ! - Powiedziałam. Jako pierwsza weszłam na tor i o mało co się nie wypierdoliłam. Na szczęście szybko złapałam się barierki i tego uniknęłam. Rozejrzałam się dookoła sprawdzając czy nikt tego nie widział. Niestety napotkałam rozbawione miny chłopaków, którzy stali jeszcze poza barierką toru.
-Yyy, co się cieszycie ? Ciekawe jak wam pójdzie ? - Stanęłam z założonymi rękami. Po kolei zaczęli wchodzić z minami bosa. HaHaHa Niall zaliczył glebę. Dobrze mu tak. Jak na razie jako jedyny. Reszta z zadowolonymi minami przyglądała mi się. Fuknęłam tylko i ruszyłam przed siebie w jazdę. Reszta za mną. Starałam się jeździć jak najszybciej, żeby mnie nie dogonili czego wynikiem było wywalanie się. Non stop się wypierniczałam. No bo kurde, dawno nie jeździłam to chyba mam prawo raz czy dwa wywalić. No najwyżej 9.
-Coś ci nie idzie jazda. - Powiedział Zayn podając mi rękę, żebym wstała. Skorzystałam z okazji i podniosłam się.
-Ja umiem jeździć. Po prostu wyszłam z wprawy.
-Jasne. Ja ci pomogę. - Powiedział i wystawił ku mnie swoją dłoń.
-Yyy, w jaki sposób ?
-No ze mną się nie przewrócisz.
-Ej, no nie rób ze mnie aż takiej sieroty.
-No wiesz co ? Jakże bym mógł ?
-No, uważasz, że nie potrafię jeździć i potrzebuję za rączkę.
-Nie, no ty na pewno umiesz jeździć. Jestem tego pewien. Ale tak ci będzie lepiej, bo ciebie podłoga przyciąga, a mnie nie i dlatego upadasz, a ja nie i jak będziemy razem jeździć to się nasze siły wyrównają i nikt się nie wywali. - Patrzyłam na niego jak na idiotę.
-No no, słucham dalej.
-Dalej jest pytanie czy się zgadzasz bo jak nie to zaliczysz jeszcze wiele gleb. Zupełnie tak jak Niall.
-Dobra chodź. - Złapała szybko jego rękę i ruszyłam przed siebie. Jeździliśmy tak trzymając się za rękę. Trochę dziwnie się czułam, ale starałam się to zignorować. Parę razy prawie się wypierdzieliłam, ale na szczęście Zayn za każdym razem mnie łapał i podtrzymywał nie pozwalają dotknąć ponownie mojej twarzy podłogi. - Debiluuuu ! Wydarłam się kiedy na drogę naszej spokojnej jazdy niespodziewanie wjechał Niall a ja z Zaynem w niego, powodując tym upadek naszej całej trójki. Ten blondynek zaczął się tak po prostu brechtać jak chory psychicznie, a my leżąc tak wszyscy na sobie w dziwnych pozycjach po prostu patrzyliśmy na niego spode łba. Nagle podjechała do nas pozostała trójka.
-O robicie kanapkę ?! Przyłączymy się ! - Krzyknął Louis kładąc się na nas. - Ja będę marchewką.
-Mi to bardziej przypomina coś innego. - Stwierdził Harry z dziwnym uśmieszkiem. Jezu, wiadomo jakie myśli krążą mu po głowie. Wzruszył jedynie ramionami i również się na nas położył. Liam nie czekając na nic zrobił tak samo. I w taki oto sposób znalazłam się pod pięcioma chłopakami.
-Mój cały spadek oddaję Liamowi. Mój pokój należy do ciebie. - Wybełkotałam nie mogąc już oddychać.
-Ej czemu jemu ? - Krzyknął Niall zrzucając z siebie wszystkich i szybko wstając.
-Wow, takie chude, niemrawe, a tyle sił w sobie mieści. - Zachwyciłam się.
-Dlaczego jemu chcesz przekazać spadek ? - Powtórzył pytanie.
-Bo reszta na to nie zasługuje. - Krzyknęłam mu prosto w twarz. Ale skoro jednak to przeżyłam to cofam to co mówiłam. - Wyszczerzyłam się.
-Nie ma tak ! Pierwsze słowo do dziennika, drugie słowo do śmietnika. - Krzyknął Liam.
-Weźcie, jak dzieci normalnie. Wstałam i zaczęłam dalej jeździć. Długo się nie najeździłam bo rozbrzmiał dzwonek oznaczający, że nasz czas na torze się skończył. Chcąc nie chcąc musieliśmy zejść i oddać rolki do wypożyczalni. Tak właśnie zrobiliśmy.

-Jeść ! - Powiedział Niall kiedy wyszliśmy na świeże powietrze.
-Zgadzam się z nim. - Powiedziałam.
-Pizza ? - Zapytał Zayn.
-Wysililibyście się na coś oryginalniejszego.
-Ja proponuję zupę marchewkową jeśli w tym kraju takową podają. - Powiedział nie kto inny niż Louis.
-To ja chyba jednak wolę pizzę. - Stwierdziłam. Wszyscy się zemną zgodzili. No poza Louisem, ale on się nie liczy. Zaprowadziłam ich do restauracji do której zazwyczaj chodzę. W ogóle to rzadko chodzę do restauracji, ale jak już idę to właśnie do tej. Zajęliśmy największy stolik, a kelnerka przyniosła nam menu. Zamówiliśmy sobie dwie duże pizze na naszą piątkę, a Niall sobie oddzielnie mega pizzę, która jest naprawdę ogromna, ale on się uparł, że jak jest głodny to może zjeść nawet dziesięć takich. Kiedy kelner przyniósł nasze zamówienia, oprócz Nialla ponieważ na jego wielką pizzę trzeba było czekać trochę dłużej, my od razy zajęliśmy się jedzeniem. Biedny blondynek siedział i patrzył na nas śliniąc się. Zlitowałam się i dałam mu kawałek mojej porcji. Ucieszył się bardzo i szybko ją zjadł. W końcu przynieśli zamówienie Nialla. Przeraziłam się kiedy je zobaczyłam. Niall nie zważając na nic od razu zaczął jeść. Mnie od samego patrzenia rozbolał żołądek. Kiedy my już zjedliśmy on był dopiero w połowie. Czekaliśmy, aż zje jakieś pół godziny. Ten się w ogóle nami nie przejmował i nie śpieszył się, a na dworze już się ściemniało.
-Niall kretynie pośpiesz się ! - Krzyknął Zayn.
-Ruszaj tą szczęką szybciej. - Powiedział Harry.
-Ileż można jeść. - Wszyscy zaczęli się na niego drzeć, a ten przestraszony tylko na nich patrzył przeżuwając ostatni kawałek pizzy.
-Kochany Niallu. Czy mógłbyś łaskawie się pośpieszyć ponieważ robi się bardzo późno, a wszyscy tu są zmęczeni i bardzo chcielibyśmy wrócić do domów. - Powiedziałam najłagodniej jak tylko potrafiłam i uśmiechnęłam się.
-Oczywiście panienko Silver. - Rzekł i zjadł ostatnie kęsy.

Wychodząc z restauracji uderzył mnie mocny chłód. Było dosyć późno więc postanowiliśmy już się nie włóczyć tylko wracać do domów.
-Traficie do siebie ? - Zapytałam chłopaków.
-Wątpisz w nas ? -Zapytał Zayn.
-Nie no gdzieżby.
-My mamy bardzo dobrą orientację w terenie.
-No, my to wszędzie potrafimy trafić. Z nami się nie zgubisz.
-Dobra cicho. Wszyscy wiemy, że Louis ma mapę. - Powiedział Niall. Wybuchłam śmiechem.
-Ok, to idźcie już geniusze. Chodź Niall bo mi zimno. - Pociągnęłam go za rękaw bluzy.
-Ej, ale nie pożegnaliśmy się. - Powiedział Harry.
-Nara ! - Pomachałam im.
-Nie tak.
-Jezu ! -Wszyscy przytuliliśmy się po czym rozdzieliliśmy się. Wraz z blondynem wróciłam do cieplutkiego domu. Chyba rozpalili w kominku. Zdjęłam z nóg buty, a kurtkę odwiesiłam na wieszak. - Idziemy na TV ?
-No raczej. - Poszliśmy do salonu gdzie jak się domyśliłam palił się cieplutki płomień w kominku. Usiadłam wygodnie na kanapie z nogami założonymi na małym fotelu. Niall walnął się koło mnie i włączył telewizor pilotem.
-Jesteście głodni ? - Usłyszałam krzyk mojej mamy z kuchni.
-Nie. - Odpowiedziałam również krzykiem.
-Mów za siebie. - Powiedział oburzony Niall. - Tak umieram z głosu. - Krzyknął już głośniej, aby moja mama usłyszała.
-Jezu. - Westchnęłam. - Kiedy ty nie jesteś głodny.
-Takie sytuacje się nie zdarzają. - Odpowiedział, wstał z kanapy i poszedł do kuchni.



♥♥♥


Siems ! Sorki, że tak późno. Mam nadzieję, że się podoba. Dzięki za komentarze. :)
28.10.2012 o godz. 00:18
Obudziłam się prze szczęśliwa, że dzisiaj sobota. Sobota sobotą, ale to wcale nie oznaczało dla mnie wolnego. Może i nie musiałam iść do szkoły, ale mam Horana na chacie i jako że jest moim gościem to muszę się nim zajmować. Zabiorę go dzisiaj na hmmm no nie wiem. Na rolki go zabiorę. Mądra ja. Zwlekłam się z łózka i poszłam do łazienki się umyć. Wróciłam do mojego pokoju i ubrałam się w ciuchy. Pewnie bym tego nie robiła i łaziłabym całą sobotę w piżamie, ale mam gościa to nie wypada. Nagle do drzwi mojego pokoju zaczął się dobijać Niall.
-Jezu nie drzyj się tak i nie wal w te drzwi. Możesz wejść. - Powiedziałam zakładając kolczyki. Horan wpadł do mojego pokoju i zaczął coś wykrzykiwać. Nic nie zrozumiałam tylko patrzyłam na niego z miną wtf ? - Możesz to jakoś w skrócie powtórzyć ?
-Nie ma nic do jedzenia, a ja jestem głodny.
-Co się dziwisz jak wszystko wczoraj zjadłeś ?
-No bo byłem bardzo głodny.
-Jak jesteś głodny to idź na zakupy.
-Nie, ty idź.
-Chyba sobie żarty robisz. Nie chce mi się.
-No weź. Ja sam nie pójdę bo nie znam miasta i się jeszcze zgubię, albo mnie ktoś porwie.
-Dobrze by było. - Powiedziałam cicho.
-Ej słyszałem. - Oburzył się.
-Dora pójdziemy razem. Tylko idź się ubierz, a nie mi tu klatą świecisz. Jeszcze cię moi rodzice zobaczą.
-Twoich rodziców nie ma. Pozwoliłem sobie odebrać telefon stacjonarny i powiedzieli, że dzisiaj cały dzień ich nie będzie wraz z twoją siostrą.
-I bardzo dobrze. Ale i tak masz się ubrać.
-Wiem. - Powiedział i wyszedł z pokoju, a ja za nim. Weszłam do kuchni i rozejrzałam się po niej. Pustka. Siadłam sobie przy stole, z kieszeni spodni wyjęłam komórkę i czekając na chłopaka zaczęłam grać w moją ulubioną gierkę. Po jakimś czasie zszedł gotowy i oznajmił, że możemy iść. Z półki gdzie zawsze rodzice trzymają pieniądze na jakieś drobne zakupy wzięłam banknot. Założyłam buty i bluzę, tak samo zrobił chłopak i wyszliśmy z domu który zamknęłam na klucz. Ruszyliśmy piechotą to najbliższego marketu. Zrobiliśmy drobne zakupy. A mówiąc drobne, mam na myśli cały koszyk zapchany. Głównie to Niall pchał do niego różne produkty. Po jakże wyczerpujących zakupach podeszliśmy do kasy gdzie Niall wszystko ładnie zapakował, a ja zapłaciłam. Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się w drogę powrotną.
-Ty niesiesz. - Wcisnęłam chłopakowi torby w dłonie i odskoczyłam od niego kawałek, a ten aż się zgiął w pół pod ich ciężarem.
-Ej no nie ma tak. Dlaczego ja mam wszystkie nieść ?
-Bo ty jesteś mężczyzną.
-Ale to nie znaczy, że mam nadwyrężać swoje siły.
-Yyyy no weź prawdziwy mężczyzna zaniósł by te zakupy na jednym paluszku, a ty tylko marudzisz.
-Ej, czy ty mnie obrażasz ?
-Nie. Ja tak se tylko mówię. - Spojrzał na mnie dziwnie. - No dobra daj jedną. - Kolejne dziwne spojrzenie z jego strony. - No dobra, dwie.
-Dzięki. - Podał mi torby i odetchną z ulgą. - Co będziemy dzisiaj robić ?
-Tak sobie myślałam, że pójdziemy na rolki. Wyobraź sobie, że mamy taki bajer w centrum. Zakryta sala do jeżdżenia.
-Faaaajnie. - Ucieszył się. - Mogę zabrać kolegów ?
-Czemu nie. - W końcu doszliśmy do domu gdzie rozpakowaliśmy zakupy i wspólnie zrobiliśmy wielki talerz tostów na śniadanie. Zjedliśmy je ze smakiem przed telewizorem i popiliśmy herbatą.
-To poinformuj kolegów, że za jakąś godzinę będziemy szli.
-Ok. - Wziął telefon i zaczął przez niego gadać.
- Za godzinę przyjdą pod twój dom. - Powiedział gdy się już rozłączył.
-Jak oni znajdą mój dom ? - Zdziwiłam się.
-Zayn podobno wie jak dojść. Nie wiem skąd. - Powiedział, a ja na myśl o czarnowłosym chłopaku sama się do siebie uśmiechnęłam
-Spoko. Gramy na x-boxie ? - Zapytałam obojętnie zmieniając temat.
-Jeszcze pytasz ? W co ?
-Mam narty, tenisa, i box. Co wybierasz ?
-Box ! - Wydarł się aż się przestraszyłam. Włączyłam grę i podałam chłopakowi kontroler. Zaczęliśmy grę. Na początku była spokojna i zgodna z regułami, ale już po chwili zaczęliśmy się tłuc jak pojebani. Siedziałam właśnie na blondynie i waliłam go w łeb poduszką gdy nagle usłyszałam głośne chrząknięcie. Podniosłam szybko głowę i w drzwiach salonu ujrzałam czterech chłopaków. Zayna, lokowato-zboczonego Harrego, chłopaka któremu dałam marchewkę i tego co tak pierwszego dnia uspokajał Nialla. Patrzyli na nas rozbawieni gdy nagle blondyn wysapał spode mnie.
-Chłopaki ratujcie !
-Przymknij się ! - Walnęłam go ostatni raz poduszką i wstałam z niego na równe nogi. - Cześć ! - Pomachałam im. - Jestem Silver jakby któryś z was nie pamiętał.
-Jestem Liam.
-A jak Louis.
-Mnie chyba pamiętasz co nie ? - Zarzucił włosami Harry na co spojrzałam na niego dziwnie.
-Tsaa. Jak wy weszliście do mojego domu ? Nie wiecie, że się dzwoni dzwonkiem. Albo chociaż puka ?
-Dobijaliśmy się 10 minut i nikt nie otwierał. - Powiedział Zayn.
-Spoko. Idziemy ?
-Idziemy. - Wyszliśmy z domu i ze mną na przodzie skierowaliśmy się do wrotkarni. Po chwili dołączył do nas Zayn i zaczęliśmy razem rozmawiać.
-Nie wiedziałem, że Niall się do was przenosi.
-Ja też nie wiedziałam. Ty wiesz co, on zawsze tyle je ? Wiesz może co z tym zrobić ? Bo wiesz niedługo pójdę z torbami jak mi tak będzie wszystko wyjadał.
-Niall zje wszystko co stanie mu na drodze i niestety nie da się z tym nic zrobić. Będziesz musiała to jakoś przeżyć.
-Najwyżej zamknę go w pokoju na klucz i będę mu wydzielać jedzenie. - Powiedziałam na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Uwierz mi, że to też nie zadziała. On zawsze znajdzie jakiś sposób aby się dostać do jedzenia.
-No to dupa.
-O to chyba tu ! - Krzyknął jak dobrze pamiętam Liam kiedy stanęliśmy przed dużym beżowym budynkiem z wielkim napisem 'Wrotkarnia'.
-Brawo inteligencie. - Podsumowałam.



♥♥♥


Dziękuję za wszystkie komentarze ! Kocham was <3
16.10.2012 o godz. 00:20
-Ej weź się uspokój człowieku ! - Krzyknęłam po raz kolejny. Ja pitole. On jest nienormalny. Szliśmy sobie właśnie ulicami Dublina popijając zimne szejki. Tak, jest strasznie zimno, a my jeszcze kupiliśmy sobie zimne napoje. Ja to zaproponowałam. Taki łeb to mam tylko ja. Oczywiście ja nie mogę spędzić choć jednego normalnego dnia. Z normalną osobą. Nie no oczywiście. Już liczyłam, że chociaż on jest trochę normalny, ale nie no gdzieżby.

Zayn szedł tuż obok mnie ze swoim szejkiem niespokojnie wykonując jakieś dziwne ruchy i wymachując rękami na wszystkie możliwe strony. Chłopak był przekonany, że lata koło niego jakaś mucha czy komar czy inne ustrojstwo. Takie zimno a on owady wymyśla. Oczywiście nic tam nie latało, ale chłopak zaczyna mieć jakieś schizy.
-Kuźwa no weź to zabierz ! - Darł się jak debil.
-Weź kretynie ! Ludzie się patrzą ! Nic tu nie ma. - Darłam się na niego, a ten nadal swoje. Nic do niego nie docierało. Nie chcąc się dalej przy nim poniżać oddaliłam się na bezpieczną odległość od niego i szłam spokojnie jakbym go nie znała. Zayn wyglądał przezabawnie. Jakby tańczył jakiś dziki taniec. Nie mogłam powstrzymywać śmiechu. Śmiałam się z niego lecz starałam się opanować. Kiedy w końcu chłopak zorientował się, że nie ma mnie w pobliżu zatrzymał się i przestraszony zaczął rozglądać się na wszystkie strony. Śmiałam się już teraz z niego jak nienormalna. Kiedy mnie dostrzegł na jego twarzy pojawiła się ogromna ulga. Bał się pewnie, że się zgubił. Podbiegł do mnie od razu po drodze prawie się przewracając. Od razu przybrałam poważny wyraz twarzy .
-Przepraszam. Jestem dzisiaj jakiś nieogarnięty. Zwykle zachowuję się normalnie. - Zaczął się tłumaczyć.
-Zauważyłam. - Powiedziałam jakby z fochem.
-To co, gdzie teraz idziemy ? - Zagadnął jak gdyby nigdy nic.
-Do domu. - Odpowiedziałam krótko.
-Do ciebie ? - Zapytał zaskoczony.
-No ja do siebie. Ty do siebie. - Powiedziałam na co on zrobił zawiedzioną minę. - To pa ! -Krzyknęłam i już miałam iść.
-Nie ! Ja cię muszę odprowadzić. - Powiedział z dumą.
-Nie wcale nie musisz.
-Muszę. Zaprosiłem cię na randkę więc muszę. - W tym momencie zatrzymałam się gwałtownie.
-Ej, to nie była randka. - Zaprzeczyłam.
-No jak nie ? - Zrobił minę wtf?
-No normalnie. Zwykłe oprowadzenie po mieście.
-No chyba nie.
-No chyba tak.
-Chyba ?
-Nie chyba. Na pewno !
-Dobra, dobra. - Powiedział pobłażliwie na co uśmiechnęłam się zwycięsko. - Randka. - Dodał pod nosem, żebym nie usłyszała, ale coś mu nie wyszło.
-Słyszałam ! - Walnęłam go w ramię na co się tylko zaśmiał. - Dobra weź idź szybciej.
-Bebebebe. - Przedrzeźniał mnie, ale gdy spojrzałam na niego moim groźnym wzrokiem, od razu zamilkł i szedł już w ciszy. Za każdym razem gdy chciał coś powiedzieć patrzyłam na niego takim właśnie wzrokiem i wtedy siedział cicho. W takiej oto miłej i relaksującej ciszy doszliśmy pod mój dom do którego nie chciało mi się wchodzić.
-Nara ci ! - Powiedziałam jak jakiś JP, waląc go w ramię i już chciałam iść, ale ten oczywiście jeszcze coś chciał.
-Ej no, ja nie lubię takich pożegnań.
-O to takie przykre. - Udałam, że mi smutno.
-Yyy.
-Yyy ?
-Hmmm.
-No, no.
-No chodź tu !
-Nie. - Tsa, jakbym miała tu coś do gadania. Ten po prostu przyciągną mnie do siebie za rękaw swetra i mocno przytulił. Zrobiło mi się tak cieplutko i milutko. Nagle usłyszałam zagłuszoną muzykę. Wydobywała się ona oczywiście z mojego domu. Co tam się dzieje ? Co to za jakąś imprezę sobie ktoś urządza. No ciekawe. Ej nie. To jest dziwne. Taka muzyka w moim domu. Rodzice by jej na pewno nie puszczali bo oni lubią ciszę. Hannah też na pewno tego nie puszcza bo ona słucha tylko piosenek które puszczają na Disney'u, a to zdecydowanie nie był Disney. Oderwaliśmy się od siebie z Zaynem.
-Ej czemu mnie nie zaprosiłaś na imprezę ?
-Bo głupi jesteś i cię nie lubię.
-Co ? - Zapytał z żalem.
-Gówno.
-Weź się wyrażaj.
-Weź, głupi jesteś. - Powiedziałam, a on zrobił smutną minkę. - Taka prawda. - Walnęłam go w ramię. - Ej ja już na serio muszę iść. Ogarnąć co tam się dzieje. - Powiedziałam. Przytulił mnie jeszcze lekko po czym się oddaliłam.

Weszłam do domu i pierwsze co zrobiłam to skierowałam się do salonu z którego dobiegał dźwięk. Kiedy tam weszłam zobaczyłam chłopaka siedzącego na naszej kanapie. Rozwalony jakby był panem tego domu. Z pilotem w ręku. Na stoliku obok leżała sterta żarcia z mojej kuchni. A raczej puste opakowania po nich. Pewnym krokiem wkroczyłam do pokoju i podeszłam do telewizora. Nacisnęłam duży czarny przycisk który spowodował wyłączenie telewizji. Chłopak aż podskoczył i spojrzał na mnie. Ej, ja znam tego typa.
-Silver ! To u ciebie będę mieszkał ! - Podbiegł do mnie i zaczął tańczyć dziki taniec nie wiadomo jakiego pochodzenia.
-Niall ? Jezu. Kurwa, co tu się dzieje ?
-Twoi rodzice wyszli. Powiedzieli żebym się rozgościł i czuł się jak u siebie w domu. - Wyszczerzył się.
-Widzę, że wykonujesz polecenie. - Rozejrzałam się po pomieszczeniu. - Jezu. Czy ty wiesz, że ten telewizor było słychać już na ulicy. A te śmieci to byś posprzątał. - Wkurwiłam się. - Moja siostra w domu ?
-To ty masz siostrę ? - Boże, co za kretyn. Ja się chyba załamię.
-Nie ważne tępaku. Idę sobie zrobić coś do jedzenia, a ty to tu ogarnij. - Powiedziałam po czym wyszłam i skierowałam się do kuchni. Próbując się uspokoić nuciłam sobie jakąś melodyjkę pod nosem. Otworzyłam lodówkę, patrzę, a tam nic. Gówno. Białe ścianki i światełko. Zamknęłam z impetem lodówkę i podeszłam do szafek. Otwierałam każdą po kolei, ale nic w nich nie zastałam. Jeszcze dziś rano było tu pełno jedzenia. Ale się wkurwiłam. Poszłam z powrotem do salonu i spojrzałam na biegającego po całym pokoju blondyna. Nagle się zatrzymał i chyba się trochę przestraszył. Kurde, to moje spojrzenie na serio działa. - Gdzie się podziało całe jedzenie ? - Zapytałam jeszcze opanowana.
-Ja nic nie wiem. - Usiadł sztywno na kanapie.
-Niall, debilu czy ty zjadłeś wszystko ? Boże, człowiek wraca po ciężkim, męczącym dniu i nawet sobie zjeść czegoś nie może. - Zdjęłam z nóg buty, które wciąż miałam na sobie i kopnęłam je w kąt pokoju. Zmęczona rozłożyłam się wygodnie na fotelu. Niall nic sobie chyba nie zrobił z moich wrzasków bo ponownie włączył telewizor, ale tym razem ciszej. - Jezu. - Zaczęłam mamrotać coś pod nosem. Chłopak zaczął coś do mnie gadać, ale nie słuchałam go bo byłam zbyt zmęczona. - Niall, mam pytanie.
-O, a jakie ?
-Dlaczego przeniosłeś się z tamtej rodziny do nas ?
-Bo oni nie spełniali moich potrzeb żywieniowych. - Odpowiedział, a ja walnęłam się z otwartej ręki w czoło. Chwile była piękna cisza, ale ktoś musiał ją przerwać. Tym kimś byłam ja. - Nazwisko ! - Krzyknęłam nagle, aż chłopak podskoczył.
-Horan. - Powiedział biedny, przestraszony.
-Oj, Horan Horan. To będzie długi, ciężki miesiąc. - Powiedziałam wzdychając.



♥♥♥


Dziękuję za komentarze jesteście kochane ! HAHAHA to Horanek u niej zamieszka ! Od samego początku tak planowałam :> Niestety myliłyście się myśląc, że to Zayn. Nie ma tak dobrze ! Mam nadzieję że rozdział się ogólnie podoba <3
12.10.2012 o godz. 01:17
Nad ranem obudziły mnie o jakieś odgłosy i rozmowy z dołu. Za oknem dopiero świtało więc było jeszcze dość ciemno. Spojrzałam na ekran komórki i poraziło mnie światło wyświetlacza. Była godzina 5:32. Kurde wtf ? Co o tej godzinie się tam dzieje. Może bym to sprawdziła, ale jestem nieprzytomna więc ignorując to poszłam dalej spać.

Obudziłam się ponownie o godzinie 10:10 i zadowolona nie wiadomo z czego poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Zazwyczaj pierwsze jem śniadanie, a potem się szykuję żeby się nie wybrudzić. Bo ja mam takie szczęście, że gdybym już gotowa jadła śniadanie musiałabym się przebierać jeszcze parę razy. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki odbyć wszystkie poranne czynności. Dzisiaj założyłam ciuchy odpowiednie na dzisiejszą pogodę. Wrzesień się kończy i robi się coraz zimniej. Gotowa wyszłam z domu i tak jak zawsze udałam się na przystanek autobusowy po czym w siadłam w odpowiedni autobus który zawiózł mnie pod szkołę. Po przekroczeniu progu szkoły skierowałam się do piętnastki w której mamy zajęcia. W sali były już osoby z mojej grupy. Przywitałam się z wszystkimi i usiadłam w jednej z ławek. Po paru minutach do sali weszli Anglicy. Były to te same osoby co poprzednio. Chyba nikt nowy nie ma zamiaru się już do nas dołączać. Przywitali się głośnym 'Czeeść' i również zasiedli w ławkach ponieważ Greg nas o to prosił gdyż miał nam coś do zakomunikowania. Wszyscy grzecznie siedzieliśmy w ławkach i wyczekiwaliśmy przemowy. Na środek sali pod tablicą stanęli Greg i Sarah. Sarah to kujonka z mojej klasy. Ma ona bzika na punkcie teatru.
-No więc mam dla was wiadomość. Sarah jako, że kocha teatr napisała sztukę. Już od dawna nad nią pracowała i dokładnie wczoraj ją skończyła. Czytałem ją, jest naprawdę świetna. - Pochwalił dziewczynę na co ona się zawstydziła i poprawiła swoje okulary na nosie. - I teraz mam dla was propozycję. Moglibyśmy całą grupą wystawić tą sztukę u nas w szkole. Wszyscy zarówno my jak i wy nasi goście. Każdy dostałby jakąś rolę ponieważ jest ich w bardzo dużo i razem zorganizowalibyśmy to przedstawienie. Porozdzielalibyśmy zadania związane z przygotowaniami. Co wy na to ? - Po długiej wypowiedzi Greg spojrzał na nas wyczekująco. NIE ! Nie ma opcji, że wystąpię w jakimś przedstawieniu. Jeszcze na dodatek napisanym przez Sarah czyli pewnie miłość, miłość, miłość. Aż się chyba porzygam. Nie i koniec.
-Ja myślę, że to świetny pomysł. - Powiedziała jakaś dziewczyna z Anglii.
-No fajnie by było ! - Wszyscy zaczęli się podniecać. Czy tylko ja jestem przeciwna temu pomysłowi ? Rozejrzałam się po sali i widziałam zadowolone miny całej grupy.
-Czyli rozumiem, że jesteście na tak ? - Zapytał Greg.
-Tak ! A o czym jest ta sztuka ? - Zapytał Niall z pełną buzią jedząc kanapkę.
-Jest to sztuka o nieszczęśliwej miłości pewnej nastolatki do śmiertelnie chorego chłopaka, który mimo iż czuje coś do dziewczyny, nie chce jej tego przyznać, aby ta nie cierpiała po jego śmierci. Sztuka jest bardzo emocjonalna i poważna. Chciałabym aby niosła ona dla odbiorcy jakieś przesłanie, abyście zagrali to całym swoim sercem, aby widzowie byli zachwyceni i zrozumieli o co chodzi. - Zaczęła nawijać Sarah. Gadała tak szybko, że za nią nie nadążałam. Wszyscy słuchali jej w osłupieniu jakby próbowali zrozumieć co ona mówi.
-Super ! Widzę, że wam się podoba. - Powiedział szybko Greg kiedy skończyła mówić. - Na jutro Sarah skseruje wam scenariusze. To może przejdźmy do dzisiejszych zajęć. Na dzisiaj chcę abyśmy połączyli się w pary. Najlepiej Irlandia-Anglia. Będziecie mieli parę minut na rozmowę, aby lepiej poznać drugą osobę, po czym każda z par wyjdzie na środek sali i każda osoba w parze będzie miała za zadanie udawać drugą osobę z pary. Rozumiecie ? - Zapytał na co wszyscy przytaknęli. Usłyszałam głośny pisk podekscytowania który wydała z siebie Mell. Wszyscy na nią spojrzeli, a dziewczyna w mgnieniu oka znalazła się obok Zayna stając obok niego co miało pokazać nam, że jest z nim w parze. Ciekawe czy on był równie zadowolony z tego faktu jak ona. Wzruszyłam ramionami i rozejrzałam się po sali w poszukiwaniu kogoś wolnego do pary. Większość była już zajęta. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się i ujrzałam zielonookiego chłopaka z bujną czupryną loków na głowie.
-Harry. Twój dzisiejszy partner. - Przejechał wierzchem dłoni po swoich włoskach po czym wystawił rękę ku mnie.
-Silver. Niech będzie. - Uścisnęliśmy swoje dłonie po czym usiedliśmy na wolnych krzesłach i pogrążyliśmy się w rozmowie. Chłopak okazał się bardzo fajny, ale i strasznie zboczony. To co on przy mnie mówił powinno się ocenzurować.

Po jakimś czasie Greg ogłosił, że koniec czasu i mamy zaczynać. Jako pierwsza zgłosiła się para Mell i Zayn. Raczej Mell ich zgłosiła wyrywając się. Wyszli na środek i zaczęli udawać siebie nawzajem. Mell podlizywała się Zaynowi przedstawiając go w bardzo dobrym świetle. Natomiast on ukrycie robił sobie z niej żarty, których ona oczywiście nie zrozumiała bo to w końcu plastik i to co mówił mulat odbierała pozytywnie.
-Chodź teraz my pójdziemy. - Zaczął mnie szarpać Harry. W końcu nauczyłam się jego imienia.
-Popierdoliło cie ? - Przeklnęłam przy nim po raz setny. Przy nim się nie dało inaczej.
-Nie. - Wstał i pociągnął mnie za rękę na środek sali. Kiwną do mnie głową na znak, że mam zacząć. Popukałam się palcem w głową, ale widząc jego minę zaczęłam mówić.
-Jestem Harry i latam nago po całym domu bo tak mi najwygodniej i tak się czuję najlepiej. Takim jak mnie Bóg stworzył wyglądam najlepiej. To twoja mama ? Wow ! Bardzo chętnie ją poznam. Babcią też nie pogardzę. Im starsza tym lepsza. - Zaczęłam nawijać. No co ? Taki jest właśnie Harry. Kiesy skończyłam chłopak spojrzał na mnie z miną jakby miał focha. Pff.
-Jestem Silver. Jestem miła i fajna dopóki nie poznasz mnie bliżej. Kurwa czy ciebie coś pojebało ? Nie będę tego robić. Ni chuja. Weź się pierdolnij ty pusty łubie. Jezu, nie chce mi się. Ej weź wypierdalaj. Weź wyjdź, nie mogę na ciebie patrzeć. Jezu, ty jesteś pojebany. Ciebie dziwki wychowały ? Matko jaki zjeb. - Ej, żal. Ja wcale tyle nie klnę. Jezu bo po prostu przy nim się nie da inaczej.
-Dobra weź już skończ. - Przerwałam mu, a wszyscy się zaśmiali. Siłą ściągnęłam Harrego ze środka sali po czym usiedliśmy w ławce, a ja skarciłam go wzrokiem. Kiedy wszyscy przedstawili to co mieli przedstawiać mogliśmy już iść. Złapałam swoją torbę i założyłam ją na ramię. Zmierzając ku wyjściu ze szkoły ktoś złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.
-Nie zapomniałaś o czymś ? Przecież się umawialiśmy. - Zobaczyłam przed sobą zawiedzioną twarz Zayna.
-Oczywiście, że nie zapomniałam. Możemy iść. - Odpowiedziałam, a na twarzy chłopaka momentalnie pojawił się szczery, piękny uśmiech. Wcale nie zapomniałam tylko myślałam, że to on zapomniał.
-Tylko gdzie my pójdziemy.
-Już o to się nie martw. Moja w tym głowa. - Zaśmiałam się. Wyszliśmy ze szkoły i od razu pierwsze co poczułam to zimno.
-Prowadź. - Powiedział chłopak na co tylko posłałam mu słodki uśmiech i ruszyłam w drogę.



♥♥♥


Joł joł ! Proszę, oto rozdział. Mam nadzieję, że jest git :> Dziękuję za wszystkie komentarze. Nigdy bym się nie spodziewała, że będzie ich, aż tyle. Pod ostatnią notką było 7 - dla mnie to baaaardzo dużo ! DZIĘKUJĘ ! Kochane jesteście <3 Kto się wprowadzi do Silver ? Dowiecie się w następnej notce :*
08.10.2012 o godz. 23:24
Ej kurde on był blisko. Za blisko. Dlaczego on siedzi tak blisko mnie. Nasze dłonie prawie się ze sobą stykały. Nie odwracałam głowy w jego stronę tylko cały czas patrzyłam przed siebie. Widziałam parę bloków mieszkalnych, jakieś drzewka, a no i niebo. Było szare, zachmurzone. Wiatr rozwiewał mi włosy do tyłu. Czułam na sobie co jakiś czas krótkie spojrzenia chłopaka, ale nie zwracałam na nie uwagi.
-Jeszcze po jednym ? - Zapytał ktoś, kto pojawił się nagle i stanął nade mną.
-Nie dzięki jeszcze nie skończyłam tego. - Powiedziałam, a Zayn również pokiwał przecząco głową. Posiedzieliśmy tak chwilę w ciszy, aż zaczęło się ściemniać, ale nam to nie przeszkadzało i siedzieliśmy tak dalej. Reszta chyba świetnie się bawiła bo słychać było ich głośne rozmowy i śmiechy. Jakoś nie miałam ochoty do nich dołączać. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Mama. No bo któż by inny.
-Halo. - Niechętnie odebrałam połączenie.
-Silver, gdzie ty jesteś ? Masz natychmiast wracać do domu.
-Co ? Po co ?
-Natychmiast, nie dyskutuj.
-Dobra idę. - Rozłączyłam się i wstałam. Zdjęłam z siebie kurtkę chłopaka i podałam mu ja.
-Dzięki. Ja już będę lecieć.
-Nie ma takiej opcji. Nie będziesz wracać w takie zimno w samej koszulce. - Wstał i z powrotem założył na mnie ubranie.
-Nie. - Chciałam zaprzeczyć.
-Może cię odprowadzę. - Zaproponował na co zrobiłam zdziwioną minę. - Mam jeszcze godzinę zanim będziemy musieli wracać. - Chłopak spojrzał na zegarek po czym się uśmiechnął.
-No dobrze jeśli chcesz.
-Jest! - Krzyknął zadowolony. Wymsknęło mu się chyba odruchowo, a ja się zaśmiałam. Najpierw zeszłam z rampy i czekałam na chłopaka który poszedł powiadomić resztę, żeby na niego zaczekali. Kiedy czarnowłosy pojawił się obok mnie od razu ruszyliśmy w drogę. Spod skate parku miałam niedaleko do domu. Nie całe 10 minut drogi.
-Może jutro też gdzieś pójdziemy ?
-Jasne, ja mogę zawsze. Tylko, żeby reszta mogła i wasi opiekunowie muszą się zgodzić.
-Ale mi chodziło raczej o nas. Tylko ty ze mną.
-Aaaaa. - Skapnęłam się. - Aaaaa. No dobra. Ale w takim razie ja cię zapraszam bo ty nie znasz miasta.
-Okeej, to mi je pokażesz.
-Ok. - Zaśmiałam się. - Ty lepiej rozsypuj jakieś ziarenka po drodze bo nie trafisz z powrotem. - Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-Jakoś dam radę. - Również się roześmiał.
-A jak na razie jak ci się podoba u nas ?
-Jest super, rodzina u której mieszkam też całkiem spoko.
-To dobrze.
-Mam nadzieję, że przyjedziesz do nas na wymianę. Zapraszam do mojego domu.
-Jasne. - Zaśmiałam się. - Już mam zaproszenie od twojej siostry. - Powiedziałam, a on się chwilę zastanowił.
-Aaa, od tego bachora. Ona dobrze gada. Przyjeżdżaj do nas.
-Dziękuję. Może skorzystam.
-No ja mam nadzieję.
-Już jesteśmy. To tu. - Powiedziałam i zatrzymałam się pod moim domem.
-Fajne miejsce. - Powiedział rozglądając się.
-Miejsce fajne. Gorzej z sąsiadami. - Powiedziałam i w tym, samym momencie z domu obok wyszła stara baba której szczerze nienawidzę. Wraz z swoim śmierdzącym pieskiem którego równie jak jej nienawidzę. - O wilku mowa. - Przechodząc obok nas zaczęła się wydzierać.
-A co wy mi tu robicie na środku chodnika, że przejść nie można.
-Jak nie można przejść. Ma pani dużo miejsca. - Odpowiedziałam jej niemiło.
-Mój, Freddy musi mieć dużo przestrzeni. On nie lubi spacerować w tłoku.
-No to co pani tu jeszcze robi.
-Czekam, aż zejdziecie z tego chodnika.
-No to sobie pani poczeka. - Odpowiedziałam jej na co ona fuknęła tylko i odeszła. Kawałek dalej jej zjebany kundel narobił na czyjś trawnik, a ta ignorując to poszła dalej. - Sprząta się po kundlu ! - Krzyknęłam za nią, ale ona mnie olała. Kiedy kobieta odeszła nam z pola widzenia Zayn zaczął się śmiać. - No co nie śmiej się ja tak mam zawsze jak tylko wyjdę na dwór wtedy co ona. Co za moher.
-Nie można tak trzeba mieć szacunek dla osób starszych. - Powiedział z poważną miną.
-R U Fucking Kidding Me ? - Zrobiłam minę wtf?.
-HAHA, żartuję. Dobrze jej przygadałaś. - Walnął mnie lekko w ramię.
-Silver do domu ! - Usłyszałam krzyk mojej mamy z okna z kuchni.
-Jezu wszyscy coś ode mnie chcą. Co znowu. - Wkurzyłam się. - Dobra idę. - Powiedziałam i pomachałam mu, ale ten rozłożył ramiona, więc podeszłam do niego i się do niego przytuliłam. Przycisną mnie mocno do swojego ciała. To było takie miłe. Oderwałam się od niego i poszłam w stronę drzwi wejściowych. Gdy je otworzyłam zorientowałam się, że nadal mam na sobie jego kurtkę. Odwróciłam się i zobaczyłam, że chłopak nadal stoi tam gdzie przed chwilą jakby nieobecny. Zdjęłam z siebie odzianie i szybko podbiegłam do niego. - Zayn. - Poklepałam go lekko w ramię na co on spojrzał na mnie. - Dziękuję za bluzę. Gdyby nie ty chyba bym zamarzła. Zaśmiałam się.
-Nie ma za co. Widzimy się jutro. - Ostatecznie się z nim pożegnałam i weszłam do domu. Matka czekała zniecierpliwiona w holu i gdy tylko weszłam zaatakowała mnie swoimi wrzaskami i pretensjami.
-Ileż można cię wołać ? Kto to był ?
-Nie ważne. Co chcesz, że mnie do domu ściągasz ?
-Trzeba posprzątać w domu bo od jutra ktoś z nami zamieszka ma jakiś czas.
-Kto ?
-Z waszej szkoły. Ponoć jest wymiana, tak ? - Zapytała na co ja pokiwałam twierdząco głową. - I tej osobie nie odpowiadają warunki w rodzinie gdzie teraz przebywa więc go przenoszą. Dyrektor pytał czy byśmy nie przyjęli więc się zgodziłam.
-No fajnie, że mi teraz mówisz. Kto to jest ?
-Nie powiem ci. Będziesz miała niespodziankę.
-Chociaż mi powiedz czy to chłopak czy dziewczyna.
-Nie chcesz mieć niespodzianki ?
-Nie.
-No to będziesz miała. - Jezu. Nie rozumiem tej kobiety. - Idź sprzątać w pokoju, a potem zejdź na dół to mi pomożesz w salonie i kuchni.
-Taaa. - Pobiegłam do pokoju i walnęłam się na łóżko. Nie chce mi się sprzątać. Niechętnie podniosłam się z wygodnego posłania włączyłam laptopa i zapuściłam jak to mam w zwyczaju muzę na fula. Zaczęłam sprzątać. Posprzątałam szybko swój pokój bo wielkiego bałaganu w nim nie miałam. Potem poszłam pomóc w salonie. Kurwa jest prawie północ, a ja sprzątam. Całkowicie mnie pojebało ? Mam dość. Rzuciłam na stół szmatkę, którą przed chwilą ścierałam kurze i poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.



♥♥♥


Hell Yeah ! Przepraszam, że rozdział tak późno. Problemy techniczne ;l Dzięki za komentarze ! Jesteście kochane <3
Tagi: Rozdział 6
05.10.2012 o godz. 23:16
Podczas gry w butelkę nic specjalnego się nie działo. Mało razy byłam losowana. Na szczęście. Powoli gra zaczęła nam się nudzić.
-Ej chodźcie gdzieś po zajęciach. - Powiedział nagle Zayn.
-Wolno wam ? - Zapytał Greg.
-Chyba tak, tylko trzeba poinformować opiekunów.
-Ok, a gdzie pójdziemy ?
-Na piwo. - Palną Niall co wywołało niemałe poruszenie wśród nas. Po krótkim namyśle wszyscy się zgodzili. Do końca zajęć została jeszcze niecała godzina. Zaczęło nam się nudzić więc wszyscy zajęli się sobą. Ja nie mając nic do roboty podeszłam do tablicy i zaczęłam rysować na niej jakieś głupoty. Po chwili ktoś koło mnie staną i również zaczął bazgrać coś mazakiem. Na tablicy pojawił się napis z moim imieniem. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam skupioną twarz Zayna. Uśmiechnęłam się do niego co odwzajemnił. Zaniemówiłam. Ten uśmiech wywołał u mnie chwilowe wstrzymanie oddechu. Był piękny. Idealny.
-Idziemy. - Powiedział do mnie chłopak, wziął mnie pod rękę i wyprowadził z sali, kierując się ku łazienkom. Ja zdezorientowana dałam mu się tam zaprowadzić nie wiem w jakim celu. Chłopak uchylił drzwi łazienki męskiej i upewnił się, że nikogo w niej nie ma wszedł do środka wraz ze mną. Wziął trochę papieru do ręki, odkręcił wodę w kranie i zamoczył w niej papier oraz nalał trochę mydła. Byłam zdziwiona jego poczynaniom bo nie wiedziałam w jakim celu to robił lecz miałam nadzieję, że zaraz się dowiem. Mulat podszedł do mnie z tym czymś w ręku na bardzo bliską odległość i przyłożył mi to do nosa. Zaczął delikatnie szorować to miejsce. Wstrzymałam na chwilę oddech. Tuż przed oczami miałam jego usta. Pełne, malinowe. Które delikatnie się uśmiechały. Nie powiem, przyjemny widok. - Gotowe. - Powiedział, a ja spojrzałam w lustro. Nie trudno się chyba domyślić, że jeszcze przed chwilą mój nos był ujebany tym flamastrem. - Trochę uważaj z tymi pisakami. - Zaśmiał się.
-Dziękuję. - Uśmiechnęłam się. - Chłopak złapał mnie za rękę i wyprowadził z łazienki. Dopiero kiedy wyszliśmy z toalety puścił moją rękę i oddalił się trochę.
-To chyba jeszcze za wcześnie. - Stwierdził, ale miałam wrażenie, że chciał to powiedzieć do siebie.
-Ale na co ?
-Nie nic. - Weszliśmy do sali w której wszyscy już się zbierali.
-Idziemy. Opiekunowie zgodzili się. Dali nam czas do 21:00. - Powiedział lokowaty chłopak którego imienia ni chuja nie pamiętałam. Westchnęłam tylko, zabrałam swoją torbę i wyszłam z wszystkimi na dwór. Cieszyłam się, że założyłam dzisiaj bluzę bo na zewnątrz chłód dawał się we znaki. Chociaż w samej bluzie też nie było mi za ciepło. Ruszyliśmy w drogę do najbliższego sklepu. Szłam sobie spokojnie gdzieś na tyle, aż się potknęłam o jakiś pierdolony kamyk. Skąd on się tam wziął ? Wywaliłam się na ziemię i syknęłam z bólu. Na szczęście nic mi się nie stało oprócz optartych wnętrz dłoni. Gdyby nie grube spodnie pewnie pozdzierałabym sobie kolana. Chyba nikt nie zauważył mojego upadku bo wszyscy szli dalej. Nagle Zayn odwrócił się i widząc mnie zrobił przestraszoną minę i szybko do mnie podbiegł.
-Nic ci nie jest ? - Zapytał pomagając mi wstać.
-Nie wszystko ok, chyba wszystko mam na miejscu. - Zaśmiałam się otrzepując z brudu. - Dzięki. - Uśmiechnęłam się, a czekoladowe oczy mulata powędrowały na moje usta. - Chodź bo ich zgubimy. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę grupki oddalonej o kilkadziesiąt metrów od nas. Zayn ruszył za mną i dotrzymał mi kroku.
-Na pewno nic ci nie jest ?
-Nic, a nic. - Dogoniliśmy resztę tej ferajny kiedy stali już pod sklepem.
-Zbieramy zamówienia. - Darł się jakiś chłopak. - Co chcecie ? - Podszedł do nas.
-Mi byle co. Coś mocnego. - Odpowiedziałam.
-Mi wiesz co. - Powiedział Zayn. Chłopak pozbierał zamówienia których było nie mało i wszedł do sklepu z paroma kumplami. Po chwili wyszli ze sklepu z całą masą puszek piwa.
-Gdzie z tym idziemy ?
-Możemy iść do skate parku, tam siąść. Tu jest niedaleko. - Powiedziała Sia. Wszyscy się zgodzili na tą propozycję i już po chwili rozsiadaliśmy się na rampach w skate parku, który był o dziwo pusty. Może to przez to, że robi się coraz chłodniej. Chłopaki, którzy wcześniej kupowali piwo teraz je nam porozdawali. Otworzyłam swoją puszkę i upiłam łyka. Poczułam zimny smak orzeźwienia. Chłodny wiatr rozwiał mi włosy. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni i zaczęłam grać w jakąś durną gierkę. Nagle obok mnie usiadł Zayn z puszką piwa i przysuną się do mnie blisko. Nogi zwisały nam swobodnie z ramp, sącząc napój ukradkiem spojrzałam na chłopka. Powoli pił swój napój delikatnie mrużąc przy tym oczy. Jego postawione wysoko włosy powiewały na wietrze tworząc tym uroczy widok. Chłopak chyba wychwycił mój wzrok bo również spojrzał na mnie. Szybko odwróciłam wzrok i upiłam łyk piwa.
-Kurwa. - Syknęłam. Ja pierdole czy ja zawsze muszę mieć takie szczęście. Tak, właśnie wylałam część swojego napoju na moją czarną bluzę tworząc przy tym wielką plamę. Od razu poczułam mokry materiał przyklejający mi się do ciała. Odstawiłam puszkę na bok i szybko ściągnęłam z siebie bluzę. Pod spodem miałam tylko cienką koszulkę z krótkim rękawkiem. Poczułam okropne zimno przeszywające moje ciało i już chciałam z powrotem wkładać mokrą bluzę kiedy usłyszałam głos czarnowłosego.
-Poczekaj. Mam w plecaku kurtkę. - Zaczął grzebać w plecaku i po chwili wyciągnę z niego dużą, czarno-szarą baseballówkę i podał mi ją.
-Naprawdę nie trzeba. - Odepchnęłam od chłopaka kurtkę na co on posłał mi nieznoszące sprzeciwu spojrzenie więc wzięłam od niego ubranie i założyłam na siebie. Poczułam piękny zapach perfum wymieszany z aromatyczną wonią chłopaka oraz miłe ciepło które dała mi jego kurtka.
-Dziękuję. - Powiedziałam nieśmiało na co on się zniewalająco uśmiechną i jeszcze bliżej się do mnie przysuną.



♥♥♥


Eloo ! Macie rozdział :> Specjalnie dla alone jest kilka opisów i jest ZAYN ! Dziewczyno, opanuj emocje <3 hahahah :* Dziękuję za wszystkie miłe komentarze. One naprawdę wiele dla mnie znaczą ! Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba :> DO NASTĘPNEGO :*
Tagi: Rozdział 5
02.10.2012 o godz. 01:24
Zła na wszystko dookoła wstałam z łóżka rzucając kołdrą na łózko. Podreptałam niewyspana do łazienki. Byłam strasznie wkurwiona. Dlaczego ? Bo kiedy moi rodzice i siostra rano około 6:00 wstali i szykowali się do pracy, a Hannah do szkoły, ten mały zjeb puścił sobie na fula jakieś piosenki które nie dość, że nie dały mi spać to jeszcze denerwowały mnie swoją melodyjką. Kurwa ja rozumiem, że oni muszą wstawać rano, ale niech uszanują człowieka i dadzą pospać jak ma możliwość.

W łazience odbyłam poranną pielęgnację oraz założyłam na siebie ciuchy. Jebnęłam makijaż na twarz i wyprostowałam włosy. Z kuchni wzięłam pęto marchewek i schowałam je do torby. Na co mi one ? W szkole robimy jakąś paczkę dla zwierząt i mamy przynosić jakieś jedzenie dla nich. Normalny człowiek pomyślałby i kupił jakąś karmę w puszce czy coś, ale nie ja. Ja nie myślę. Cyknęłam sobie jeszcze z rana słit fotkę telefonem i wyszłam z domu.

Po przekroczeniu progu szkoły zostałam zaatakowana przez Faye która właśnie wychodziła z klasy najprawdopodobniej w celu odwiedzenia toalety.
-Hej. - Przywitałyśmy się.
-Hej. Gdzie wczoraj zniknęłaś ? - Zapytałam.
-No jak to gdzie ? Zack chciał mnie przeprosić więc pochodziliśmy trochę po szkole i w ogóle spędziliśmy razem czas. Ty wiesz jaki on jest super ?!
-Tak tak, to fajny chłopak, a ty czemu nie na lekcji ?
-A zapomniałam, że muszę siku. - Zaśmiała się. - Poczekaj chwilkę. - Powiedziała i pobiegła do łazienki. Po chwili z niej wróciła. - A co chciał wczoraj od ciebie mój brat ?
-Nic nie chciał. Co miał chcieć ? Tak se po prostu ...
-Dobra dobra, ja wracam do klasy ! Widzimy się za ... - Spojrzała na zegarek w telefonie i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę. - Teraz. - Wyszczerzyła się. Dziewczyna pobiegła do sali po torbę, a wróciła już z koleżankami. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy gadać.
-Gdzie idziecie na zajęcia ? - Zapytałam.
-Ja dzisiaj idę do trzydziestki dwójki tam gdzie Zack prowadzi. - Odpowiedziała Faye na co zrobiłam smutną minkę. - Ale jutro wbijamy do was. - Pocieszyła mnie. - Zresztą nie martw się, mój brat i jego przygłupi kumple wybierają się do was.
-Znowu ?
-Musiało im się bardzo spodobać. Dobra ja lecę pod salę. - Powiedział wstając z ławki, zabrała torbę i poszła, a za nią Elena, Olivia i Nicole. Westchnęłam cicho i wyciągnęłam nogi przed siebie rozprostowując je. Nagle przypomniałam sobie o marchewkach które mam dla tych biednych króliczków czy czegoś tam. Wyjęłam je z torby i weszłam po schodach na pierwsze piętro pod pokój nauczycielski. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Może nie powinnam wyciągać tych marchewek ? Stanęłam pod pokojem i czekałam, aż jakiś nauczyciel raczy do mnie podejść. Nagle w moją stronę zaczął iść jakiś wysoki, brązowowłosy chłopak w bluzce w paski. Iść ? Nie, on skakał, a raczej podskakiwał jak zajączek. Podskoczył do mnie i stanął przede mną. Rozpoznałam go. On był wczoraj na naszych zajęciach. Niestety nie zapamiętałam jak się nazywa.
-Daj marchewkę. - Zagadnął.
-To dla królików. - Odpowiedziałam chowając je za siebie.
-Oj no weź, daj jedną. Króliki się nie obrażą jak im dasz jedną mniej.
-A po co ci ona ?
-Głupie pytanie. Do schrupania.
-A jak sobie ją obierzesz ?
-O to się nie martw.
-Ty na serio chcesz ją zjeść. - Bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
-Mhmm. - Pokiwał twierdząco głową.
-Dobra. Masz. - Urwałam jedną marchewkę z pęta i wcisnęłam ją chłopakowi.
-Bóg zapłać, niewiasto. - Ukłonił się i odszedł. A raczej odskoczył. Postałam jeszcze chwilę pod pokojem, aż w końcu jakaś babka wzięła ode mnie te pomarańczowe warzywa. Zerknęłam na zegarek i postanowiłam udać się już pod salę która znajdowała się obok pokoju nauczycielskiego, którego stałam. Dopiero teraz zauważyłam przyglądającego mi się mulata. Gadał z Mell. Można powiedzieć z plastikiem z mojej klasy. Można powiedzieć ponieważ nie wygląda ona zbyt naturalnie, ale ujdzie z nią wytrzymać jeśli chodzi o charakter. Dziewczyna mówiła do niego, ale nie wydaje mi się, żeby słuchał. Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy weszli do klasy, a ja za nimi. W środku siedziała już moja grupa. Zrobiliśmy trochę szumu z przywitaniem się. Przyszła większość osób tych samych co wczoraj, ale pojawiło się jeż parę nowych osób. Dziś postanowiliśmy zagrać w butelkę na pytania. Nie wiem kto to wymyślił, ale może być ciekawie. Rozsiedliśmy się w kółku na podłodze, i czekaliśmy, aż ktoś wykombinuje jakąś butelkę. Rozejrzałam się dookoła i poczułam się jakbym znajdowała się w jakimś zakładzie dla umysłowo chorych. Blondyn Niall i jego kręcono-włosy kolega grali sobie w łapki. Jakieś dziewczyny które widziałam pierwszy raz tańczyły jakiś dziwny taniec na siedząco przy użyciu rąk. Chłopak któremu dzisiaj dałam marchewkę siedział sobie spokojnie i wpatrzony w warzywo zawzięcie je chrupał. Liam siedział i po prostu sam do siebie się głupio uśmiechał. David i Joe wolę nie wiedzieć co robili. Po co im tutaj sztućce ? Nie wnikam. Sarah siedziała i zza swoich okularów obserwowała zdaje się Zayna, który pisał coś na telefonie nucąc sobie pod nosem jakąś melodyjkę nieźle się przy tym wczuwając. Niektórzy nawet normalni, po prostu rozmawiali ze sobą nawzajem. Zaczęłam się sama podziwiać, że zapamiętałam tak dużo imion. Grupka mojej klasy chyba latała w poszukiwaniu butelki, którą w końcu udało im się znaleźć. Położyli na środku naszego koła butelkę po occie ? Okej. I zaczęła się gra.



♥♥♥


Hej ! Na początku chciałam podziękować za wszystkie komentarze. Jak je czytam to się szczerzę sama do siebie. Jesteście takie miłe ! :* Bardzo się cieszę, że podoba wam się to co piszę :> Przepraszam, że rozdział dodaję późno, ale cały dzień nie miałam czasu więc jest teraz. Kompletnie nie miałam pomysłów na ten rozdział. Jak na razie jest jak jest staram się was w to wszystko wprowadzić. Z czasem akcja się rozkręci. Co do komentarza pod poprzednią notką. Opisy. Przepraszam, że jest ich mało, ale nie jestem w nich najlepsza. W tym rozdziale też chyba nie ma ich za wiele, ale będę się starać jak mogę aby następny rozdział był ich pełen. No nic, piszcie co myślicie ! Pozdrawiam i do następnego. <3
Tagi: Rozdział 4
01.10.2012 o godz. 00:03
W tle słychać było charakterystyczną dla naszego kraju muzykę, a obraz jaki ujrzałam naprawdę mnie rozbawił. Mianowicie nasi przybysze ze wschodu uczyli się właśnie naszego irlandzkiego tańca. Wyglądało to przezabawnie. Plątali się sami w swoich nogach. Ja się dziwię, że ktoś się jeszcze nie wypierdolił z tego wszystkiego. Najbardziej popisywał się Niall, który jest w końcu Irlandczykiem. Szło mu całkiem nieźle, ale chyba wyszedł już z wprawy bo się trochę mylił. Nagle ktoś porwał mnie między naszych tancerzy i krzyknął żebym tańczyła. Był to zielonooki chłopak z burzą loków na głowie. Gdy go zobaczyłam w tańcu wybuchłam jeszcze większym śmiechem ponieważ podczas podskakiwania jego włosy wyglądały jak wprawione w ruch sprężyny. Kiedy się mniej więcej uspokoiłam dołączyłam do wszystkich i również zaczęłam tańczyć. Kiedy muzyka przestała grać opadłam bez sił na krzesło i westchnęłam wycierając dłonią pot z czoła.
-To co teraz robimy ? - Zapytał ktoś i w tym momencie do sali wszedł jeden z opiekunów naszych gości i oznajmił, że koniec na dzisiaj i muszą już wracać. Nie spodobało mi się to ponieważ za dobrze się z nimi bawiłam. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi wspólnym przytulasem który z zewnątrz na pewno wyglądał dziwnie, ale mniejsza z tym. Anglicy pojechali, ale na szczęście wrócą tu jutro. Ta myśl bardzo mnie ucieszyła. Z uśmiechem na twarzy zabrałam torbę i żegnając się z klasą wyszłam ze szkoły. Uderzył mnie chłodny wiatr. Jak na koniec września i tak było nawet ciepło. Spojrzałam na zegarek w komórce, który wskazywał 17:43. Szybkim krokiem ruszyłam w kierunku szkoły mojej siostry która kończy tak późno bo rodzice pozapisywali ją na jakieś balety, kółka teatralne czy chuj wie co. Nie chciałam się spóźnić bo wtedy naskarżyłaby rodzicom, że ileż z to ona musiała na mnie czekać. Głupi bachor. Do szkoły doszłam w 10 minut. Weszłam do środka, aby się choć trochę ogrzać bo byłam tylko w krótkim rękawku. Usiadłam na małej ławeczce i czekałam na to coś. Wyszła z sali jako ostatnia. Oczywiście ze swoją przyjaciółeczką chwaliła się swoimi nowymi zabawkami. Żal. Kiedy mnie zobaczyła nie była zadowolona, ale gówno mnie to obchodzi. Jak chce to niech sobie sama wraca do domu. Poszłam z nią do szatni i czekałam, aż się ubierze.
-Pośpiesz się trochę. - Powiedziałam zniecierpliwiona.
-Może byś pomogła, a nie tak stoisz. - Odpowiedziała wrednym tonem siłując się ze swoimi jakże ślicznymi do porzygu bucikami.
-Niby w czym mam ci pomagać. Sama się ubrać nie umiesz ?
-Mama i tata zawsze mi pomagają.
-Fajnie, ale ich tu nie ma, więc się pośpiesz. - Bachor strzelił focha i siadł z założonymi rękami. Czekałam jeszcze chwile, aż się opanuje i założy te buty. Ni chuja nie zamierzała tego zrobić. Nie chcąc marnować więcej czasu podeszłam do niej, wepchnęłam jej na nogi te ciżemki i szybkim ruchem zapięłam. Reszty chyba też nie zamierzała sama zakładać więc już nieźle zdenerwowana jej w tym pomogłam. W końcu mogłyśmy opuścić ten budynek i wrócić do domu. Po drodze ta księżniczka uparła się, że chce lizaka. Ja to olałam i nie kupiłam jej go, ale ta w połowie drogi zaczęła odstawiać jakieś sceny, że ludzie się patrzyli więc kupiłam jej tego lizaka i się w końcu uspokoiła. Po jakże długiej i męczącej drodze do domu nareszcie tam dotarłyśmy. Rodziców nie było w domu więc byłam skazana na to dziecko sam na sam. Zazwyczaj jak są w domu to się nią zajmują, ale teraz jak nie będzie miała co robić to ja nie wiem co jej może do głowy strzelić. W ogóle to ten bachor nazywa się Hannah i przez to się jara, że ma takie samo imię jak ta disneyowska piosenkarka. Hannah czy nie Hannah ja rzadko ją tak nazywam. W ogóle rzadko coś do niej mówię, ale jak już to wolę Hannah-Brytfanna.

Brytfannę wysłałam do jej pokoju i kazałam odrabiać lekcję. Pewnie mnie nie posłucha, ale co mnie to. Ja sama również skierowałam się do mojego pokoju w którym od razu głośno zapuściłam muzykę i rzuciłam się na łóżko. Poleżałam tak trochę, poodpoczywałam lecz nie długo bo Hannah zaczęła się dobijać do mojego pokoju, żebym sciszyła muzykę, ale ja ją olałam. W końcu wrócili rodzice to ta poleciała naskarżyć i oni również zaczęli się drzeć. Ich też olałam. Wyłączyłam muzykę dopiero kiedy zaczynały mnie już boleć uszy. Rozciągnęłam się leniwie i zabrałam potrzebne rzeczy do łazienki gdzie porządnie się umyłam i ubrałam w piżamę. Wtedy poszłam spać.



♥♥♥


Hej. Jest 2 w nocy, a ja leżę i piszę rozdziały :> Jakoś tak w nocy mi lepiej jest pisać i będę miała notki na zapas :> Mam nadzieję, że się chociaż podobają. Ten trochę nudny bo w większości poświęcony Hannah. Chcecie kolejny ? :>
Tagi: Rozdział 3
30.09.2012 o godz. 11:30
Wyszłam na korytarz i nie wiedząc co ze sobą zrobić podeszłam do grupki moich koleżanek z klasy rozmawiających z dziewczynami z wymiany. Stanęłam między nimi w grupie i przysłuchiwałam się ich rozmowie co jakiś czas dodając coś od siebie. Poznałam się z czterema wspaniałymi, roześmianymi i bardzo miłymi dziewczynami - Elena, Faye, Olivia i Nicole.
-Dziewczyny, mam nadzieję, że wy też przyjedziecie do nas na wymianę. - Powiedziała Olivia.
-Do mojego domu ! - Krzyknęła Faye.
-Jasne, bardzo chętnie. - Wszystkie tak zareagowałyśmy. W pewnym momencie dostałam sms od mamy, żebym odebrała siostrę z szkoły bo jej coś wypadło. I jeszcze czego ? Skrzywiłam się i schowałam telefon do kieszeni.
-Coś się stało ? - Zapytała Faye widząc moją minę.
-Mam odebrać siostrę z szkoły. Kurde, ona ma już 7 lat. Mogłaby sama sobie wracać do domu. Nic by się jej nie stało. - Odpowiedziałam.
-Eh to rodzeństwo. Wiem o czym mówisz.
-Ty też masz takiego bachora w domu ? - Zapytałam na co lekko się zaśmiałyśmy.
-Może nie dosłownie bachora. Tamten kretyn to mój brat. - Powiedziała i wskazała palcem w stronę chłopaka stojącego w grupce z paroma chłopakami. Okazał się nim Zayn. Chłopak zauważył ten gest i przerwał rozmowę z nimi i zaczął iść w naszym kierunku.
-Co tu chcesz przygłupie ? - Zagadnęła go dziewczyna na przywitanie.
-Sama jesteś przygłup. - Odpowiedział i lekko poczochrał jej włosy na co ona się oburzyła i zaśmiała.
-Debil. - Zakończyła ich kłótnię.
-Poznasz mnie z koleżanką ? - Spojrzał na mnie nieśmiało.
-Jestem Silver. - Sama się przedstawiłam i wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Przecież wiem. Piękne imię. - Uśmiechnął się. - Zayn. - Uścisnął moją dłoń.
-Również piękne imię. - Dodałam.
-Zayn debilu daj piniądza. - Wydarł się ktoś zmierzający w naszą stronę.
-Tylko nie debulu. - Mulat skarcił blondyna wzrokiem.
-Dobra, kretynie. To dasz tą kasę ?
-A na co ci ? W ogóle nie przeszkadzaj mi nie widzisz, że rozmawiam ?
-Na kapuczino z automatu. O hej, jestem Niall . - Wyszczerzył się.
-Silver. - Przedstawiłam się.
-A to ty.
-Masz tą kasę i spadaj. - Czarnowłosy wcisną chłopakowi w dłoń monetę na co ten się ucieszył i pobiegł w stronę automatu.
-Kup z podwójną pianką. Pyszne. - Krzyknęłam za nim, a on tylko wystawił kciuki ku górze i odszedł.
-Na czym to my skończyliśmy ?
-Silver choć z nami na salę gimnastyczną poobczajać chłopaków jak grają w siatkę. - Krzyknęła Faye i pociągnęła mnie za bluzkę w stronę sali. Posłałam chłopakowi lekki uśmiech i pobiegłam za dziewczynami. "Poobczajać chłopaków" ? Po co ? I tak żaden nie zwróci na mnie uwagi. No, ale cóż popatrzeć można. Weszłyśmy na salę gdzie toczyła się walka między chłopakami z naszej szkoły i Anglikami. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy kibicować. Faye, Elena, Olivia i Nicole drużynie z Anglii, a my naszym Irlandczykom. W pewnej chwili nie panowałyśmy nad sobą i przekrzykiwałyśmy siebie nawzajem śmiejąc się przy tym w niebo głosy. Nagle siedząca obok mnie Faye oberwała piłką w łeb od Zacka - mojego można powiedzieć kolegę, chociaż nie za dobrze go znam. Dziewczyna wydała z siebie jakiś niezidentyfikowany dźwięk i przyłożyła rękę do głowy masując ją. Zack szybko do nas podbiegł i zaczął przepraszać dziewczynę przy tym przerywając grę. Klękną przy niej i delikatnie dotkną obolałego miejsca na czole dziewczyny.
-Przepraszam, nie chciałem. Bardzo cię boli ? Zaprowadzić cię do pielęgniarki ? - Zaczął wypytywać dziewczynę. To prawda. Nie znam za dobrze Zacka, ale wiem, że to naprawdę dobry chłopak. Troszczy się o dziewczyny nawet jak ich nie zna. Zawsze staje w ich obronie, parę razy nawet miałam okazję być w takiej sytuacji, że Zack mię bronił i byłam mu naprawdę wdzięczna.
-Nie. Nic mi nie będzie. Najwyżej lekki siniak. Nie ma po co iść do pielęgniarki. Wracaj lepiej do gry. - Uśmiechnęła się uroczo dziewczyna.
-Na pewno ? Chodź może lepiej niech to sprawdzi.
-Nie naprawdę. Idź graj. - Przekonywała go cały czas na niego patrząc.
-Ok, ale nie odchodź nigdzie bo po meczu muszę cię jakoś przeprosić. - Puścił jej oczko wstając i idąc tyłem w kierunku pola do gry.
-Jasne. - Odpowiedziała uśmiechnięta. To było takie słodkie. Ta cała sytuacja była urocza. Zack to naprawdę zajebisty gość.
-O matko. - Podnieciła się Faya gdy tylko chłopak odszedł. Reszta dziewczyn też zaczęła się podniecać. Ja zaśmiałam się tylko z ich głupoty. - Jak on się nazywa ?
-Kto ? - Udawałam przygłupa.
-No on ! - Zamaszystym gestem głowy wskazała Zacka.
-Zack.
-Ale on boski. Znasz go ? Wolny jest ?
-Nie za dobrze go znam, ale z tego co wiem to tak, jest wolny. - Odpowiedziałam rozbawiona, a ona spojrzała na mnie znacząco i tajemniczo się uśmiechnęła.

Mecz się skończył. Nie wiem kto wygrał, nie interesowałam się tym za bardzo. Wychodząc z sali przy lekkim tłoku zostałam popchnięta i wpadłam na jednego z graczy, który się odwrócił i spojrzał na mnie. Rzuciłam ciche przepraszam i wydostałam się stamtąd. Odnalazłam dziewczyny stojące przy ścianie na korytarzu. Bez Faye.
-Ej, kurwa. My mamy być w piętnastce. Przerwa nam się skończyła już dawno. - Krzyknęła Sia i pobiegła do sali. Ja i dziewczyny z mojej klasy też bo musiały.
-My zaraz przyjdziemy. Tylko znajdziemy Faye. - Krzyknęła Olivia i zostały na korytarzu. Wpadłyśmy do sali jak jakieś stado zwierząt i to co tam zobaczyłyśmy wprowadziło nas w niepohamowany śmiech.



♥♥♥


Joł ! Oto rozdział 2 ! Mam nadzieję, że się podoba :> Dziękuję za 2 komentarze które naprawdę mnie motywują do pisania. Biorę się za pisanie kolejnego rozdziału i jak zobaczę choć 1 komentarz pod tym rozdziałem to od razu go wstawię :D Dziękuję :*
30.09.2012 o godz. 00:35
Jak co dzień rano wstałam o której się obudziłam i tak jak stałam zeszłam na dół do kuchni w celu zjedzenia śniadania. W domu nikogo nie było. Rodzice pewnie w pracy, a siostra w szkole. Zresztą co mnie to obchodzi. Na śniadanie postanowiłam zjeść tosty z serem i szynką. Szybko je przygotowałam i zjadłam. Najedzona wróciłam do swojego pokoju zabierając z niego ciuchy i poszłam do łazienki się przyszykować. Standardowo. Wzięłam prysznic, przemyłam twarz i porządnie wyszorowałam zęby. Następnie lekko się umalowałam żeby jakoś wyglądać i wyprostowałam włosy. Założyłam na siebie ubrania i wyszłam z łazienki zahaczając o pokój wzięłam torbę po czym zbiegłam po schodach do holu w którym złożyłam na nogi buty i wyszłam z domu zamykając go wcześniej na klucz. Powolnym krokiem skierowałam się na najbliższy przystanek na którym odczekałam kilka minut na jakiś autobus i wsiadłam do niego.

Wysiałam na przystanku oddalonym parę metrów od szkoły. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu na którym widniała godzina 12:34. Dlaczego tak późno idę do szkoły ? A więc przyjechali do nas na wymianę uczniowie z Anglii. I przez około miesiąc mają oni uczęszczać do naszej szkoły, a my mamy przez ten czas tak jakby "wolne". Tak jakby ponieważ musimy przychodzić do szkoły na popołudnia i organizować im jakieś pozalekcyjne atrakcje. To dopiero pierwszy tydzień tej wymiany i jeszcze nie miałam okazji poznać bliżej tych ludzi.

Weszłam do szkoły i zobaczyłam pusty korytarz. Nie zdziwiłam się ponieważ lekcje trwają do 12:45. Podeszłam do automatu gdzie kupiłam gorącą kawę z mlekiem i usiadłam z nią na ławce pod ścianą. Czekając na dzwonek delektowałam się smakiem napoju. Po paru minutach rozległ się dzwonek, a z sal lekcyjnych wyszło mnóstwo nie znanych mi brytyjskich twarzy.
-Silver chodź tutaj. - Usłyszałam krzyk więc szybko podniosłam głowę. Na schodach stała Sia - dziewczyna z mojej klasy. Wysoka brunetka o niebieskich oczach. Pośpiesznie wstałam i podeszłam do dziewczyny wyrzucając po drodze pusty, papierowy kubeczek po kawie.
-No co jest ?
-Chodź do piętnastki. Zaraz mamy tam zajęcia z Anglikami. - Złapała mnie za rękę i pociągnęła po schodach w kierunku klasy. Gdy weszłam do pomieszczenia zobaczyłam parę osób z mojej klasy które miały z nami prowadzić zajęcia. Nie była to cała klasa ponieważ byśmy się nie zmieścili więc zostaliśmy podzieleni na grupki. Nasza grupa miała prowadzić zajęcia kulturowe. Czyli ogólnie mamy się poznać, opowiedzieć o tym jak my tu żyjemy w Irlandii i oni tak samo o Anglii. Po prostu mamy się zintegrować.

Przywitałam się z wszystkimi, a torbę rzuciłam gdzieś w kąt sali tam gdzie reszta.
-To jaki mamy plan ? - Zapytałam Grega który siedział przy biurku nauczyciela i czytał jakieś notatki. Greg to przewodniczący klasy i on jest po prostu świetny. Wszystko robi idealnie do perfekcji. To jemu nasza klasa zawdzięcza wiele sukcesów.
-Ustaliliśmy, że na początku siądziemy sobie w kółeczku i pogadamy lub zagramy w jakąś grę, aby się poznać. - Powiedział patrząc na notatki. - Potem możemy ich nauczyć naszych irlandzkich piosenek. Mamy też przygotowane kilka konkursów. A na koniec jak będą chcieli nauczymy ich irlandzkiego tańca. - Zakończył swoją wypowiedź i spojrzał na mnie. - Co myślisz ?
-Ok. Myślę, że to świetny plan. Ty to umiesz wszystko zaplanować. - Poklepałam go po ramieniu i uśmiechnęłam się. W tym momencie do klasy weszła spora grupa młodzieży. Jak podejrzewam nasi Anglicy. Zaprosiliśmy ich do środka i usiedliśmy na podłodze tworząc niemałe koło.
-No więc witajcie w naszej szkole. - Pierwszy głos zabrał Greg. - Jak wam się podoba ? - Zapytał na co wszyscy odpowiedzieli entuzjastycznie. - No więc ja proponuję na początek aby każdy po kolei powiedział swoje imię i parę słów o sobie, żebyśmy się mniej więcej poznali a potem się zobaczy, ok ? - Wszyscy się zgodzili. - Ktoś chciałby zacząć ? - Nikt się nie zgłosił. - No to może jako, że my was gościmy to się przedstawimy. Ja jestem Greg. Interesuję się fotografią i malarstwem. - Greg powiedział kilka słów o sobie, a po nim parę osób z mojej klasy, aż kolejka doszła do mnie. Sama nie wiedziałam co mam powiedzieć. Podniosłam głowę, a wzrok wszystkich wbił się we mnie.
-Hej. Nazywam się Silver. - Powiedziałam na co jeden z brytyjskich chłopaków powiedział coś na ucho do drugiego wywołując lekki szum. - Interesuję się - Zastanowiłam się chwilkę. - Można powiedzieć wszystkim. Lubię próbować nowych rzeczy i przeżywać przygody. Lubię zimę bo wtedy mogę jeździć na snowboardzie, nartach i łyżwach co uwielbiam. Lubię też grać w koszykówkę, chodzić na zakupy, a w przyszłości chciałabym adoptować dziecko. - Byłam zadowolona z mojej wypowiedzi więc z uśmiechem na ustach wysłuchiwałam kolejnych. Teraz naszła kolej naszych gości. Niektórzy mieli bardzo ciekawe pasje.
-Jestem Zayn. - Usłyszałam nagle i zobaczyłam, że teraz mówi chłopak który "przeszkadzał" w mojej wypowiedzi. - W wolnym czasie lubię chodzić na imprezy. Lubię grać w nogę i koszykówkę. Nie lubię pływać.
-Chyba raczej się boisz.- Zaśmiał się chłopak w loczkach na co ten go skarcił wzrokiem.
-Siemka wszystkim. Jestem Niall. - Zaczął ten drugi co mi przeszkadzał. - Mieszkam teraz w Anglii, ale z pochodzenia jestem Irlandczykiem. - Wyszczerzył się. - Lubię grać w nogę i oglądać tv. - Ten chłopak wydawał się taki nieogarnięty. Ale i zabawny. To jak szybko mówił plącząc się sam w swoich wypowiedziach i do tego ciągle się szczerząc. - A no i najważniejsze lubię jeść. Na śniadania najbardziej lubię hot dogi, ale z keczupem, bo bez keczupu nie zjem. Potem na drugie śniadanie lubię zjeść coś lekkiego na przykład sałatkę warzywną z majonezem, ale bez sałaty i bez warzyw, sam majonez. Potem trzecie śniadanie...
-Niall, półgłówku nikt nie będzie słuchał co lubisz jeść na każdy posiłek dnia. - Walną go brunet siedzący obok niego na co wszyscy zareagowali śmiechem. - Potem będzie jeszcze przedobiadek, obiadek , drugi obiadek i tak do czwartej kolacji. - Skrócił nam szybko, a wszyscy się śmiali.
-No dobra, ale wiedzcie, że jak mi postawicie gofra to was lubię, a Zayn mówi, że Silver ma śliczne imię. - Dopowiedział szybko Niall zanim brunet mu przerwie na co wszyscy ucichli i spojrzeli na mnie.
-Niall, kretynie. - Usłyszeliśmy na co wszystkich wzrok ze mnie przeniósł się na tego Zayna który walną blondyna mocno w ramie.
-Ałaaa. - Wydarł się.
-Kontynuujmy. - Dodał czarnowłosy na co brunet siedzący po drugiej stronie Nialla przedstawiający się jako Liam zaczął swoją wypowiedź. Ukradkiem spojrzałam na mulata, który w tym samym momencie spojrzał na mnie na co szybko odwróciłam wzrok. Po tym jak przedstawiła się reszta uczestników zrobiliśmy przerwę więc wszyscy wyszli na korytarz.



♥♥♥

Oto pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba :) Pojawili się chłopcy z 1D. Nie wspomniałam chyba tylko o Louisie, ale tam był :) Przepraszam za wszystkie błędy jeśli takie się pojawiły i zapraszam do komentowani i wyrażania swojej opinii, która jest dla mnie bardzo ważna :>
28.09.2012 o godz. 16:46
Hej. Nazywam się Silver. Silver Hasting. Mam 16 lat. Już prawie 17. Cóż mogę powiedzieć o sobie ? Mam długie proste czarne włosy i tego samego koloru oczy. Jestem wielką fanką rapera Soulja Boy'a i non stop go słucham. Mam ciężki charakter. Często mi coś nie pasuje i jestem wkurwiona. Mieszkam z rodzicami i młodszą siostrą lecz nie mam z nimi dobrych kontaktów. Moi rodzice są Polakami, lecz ja urodziłam się i wychowałam w Irlandii gdzie do tej pory mieszkamy. W moim życiu nie jest kolorowo. Może i nie mam może takich wielkich problemów jak choroba w rodzinie czy brak pieniędzy, ale nie jestem szczęśliwa. Moje problemy wiążą się z tym, że czuję się niekochana, niepotrzebna i niewidzialna.

Nie mam przyjaciół. Takich prawdziwych. W szkole może i spędzam czas z ludźmi z klasy, gadam z nimi, śmieję się, ale to nie jest przyjaźń. Nie mam komu powierzyć swoich tajemnic, zapytać o radę czy po prosu się wygadać. A często tego potrzebuję.

Nigdy nie miałam chłopaka. Jakoś na razie mi to nie przeszkadza, ale czasem chciałabym mieć kogoś takiego dla siebie, kogoś bliskiego. Nie wiem co jest ze mną nie tak ? Może mój wygląd odstrasza chłopaków ? Może charakter ? Nie wiem. Nie wnikam.

Moja sytuacja w domu nie jest najlepsza. Może komuś mogłoby się wydawać, że wszystko jest w porządku, ale ja w domu nie czuję się dobrze. Chciałabym się już stamtąd wyprowadzić i zacząć nowe, samodzielne życie. Niestety mój wiek mi na to nie pozwala. Ostatnio dużo myślę o ucieczce z domu. Ale gorzej z realizacją.



♥♥♥

Hej wszystkim :) Dziś zaczynam pisać opowiadanie. Robię to na spontana bo nie planowałam tego pisać i nie mam żadnego konkretnego pomysłu na niego, ale myślę, że w trakcie coś się wymyśli. Na pewno wystąpią w nim takie osoby jak Justin Bieber lub chłopcy z One Direction. Jeszcze nie wiem z kim będę bardziej wiązać to opowiadanie. A może oni wszyscy się pojawią ? Nie wiem. Zobaczę. Możecie pisać w komentarzach kogo wolicie :) Bye :*
28.09.2012 o godz. 00:32